Rok 1957. Ciechocinek. Głęboka komuna. Do siostry dentysty (zwijającej się z bólu) przyjeżdża brat z Londynu – muzyk. Mieszkają w dawnym pensjonacie u ekscentrycznej właścicielki nienawidzącej nowego porządku.
Zorganizować zespół swingowy, z amerykańskim repertuarem, śpiewanie po angielsku, to spore wyzwanie jak na ówczesne realia.
Film jest uroczy, rozmuzykowany, lekki i przyjemny. Akcja jest wartka, świetnie jest oddany klimat tamtych lat. Może końcówka trochę zwalnia, ale ogólnie jest bardzo dobrze.
Rewelacyjne w tym filmie co trzy kreacje aktorskie, co prawda drugoplanowe, ale rozbrajają cały film:
-
Wojciech Pszoniak w roli tropiciela homoseksualizmu w środowisku polskich pisarzy
-
Wiktor Zborowski jako milicjant
-
Anna Dymna jako skrzywdzona przez nowy ustrój właścicielka pensjonatuZwiastun
