„Czas próby” – przełamanie (ocena 7/10)

Dość nieszczęśliwie przetłumaczony na „Czas próby
(lepiej już było zostawić angielski tytuł) zaczyna się jak romans.

Fabuła
Dwóch młodych pracowników służby ochrony nabrzeża przybywa na randkę,
ten ważniejszy – dla akcji filmu – zakochuje się w dziewczynie w futrze,
w którym wygląda jak niedźwiadek. Ona też czuje miętę (w końcu za
mundurem … ) i nawet mu się oświadcza (lata 50-te to były, więc niezły
motyw). On najpierw nie chce, ale potem musi chcieć. Jest na tyle
obowiązkowy, że prosi o zgodę swojego dowódcę. Ale to dobrze że nasz
bohater jest sumienny i regulaminowy (jeszcze lepiej że nie do końca),
bo to się przyda w lepszym wątku tego filmu.
Uroda
Dziewczyna jest ładna i to jest pewnie pierwszy powód dłuższej jej obecności na ekranie.
Z minuty na minutę jednak
ta piękność irytuje, a już w drugiej części jak wpada w zaspę
(pozostali bohaterzy mają ociupinkę większe problemy) to ręce opadają.
Drugim
powodem obecności tej pani w takim natężeniu może być budżet, zapewne
twórcy z jednej strony chcieli zrobić dwugodzinny film, a z drugiej
trochę przyoszczędzić.
 
Morze
Na szczęście nie oszczędzają na wątku podstawowym, który rekompensuje wszelkie niedogodności początkowego romansu.
Otóż pokrótce: nasz
bohater pracuje w morskiej straży granicznej. I przychodzi wielki
sztorm. Jeden tankowiec ulega wypadkowi i wszyscy płyną mu pomagać.
Niestety o tragedii drugiego w czasie tego samego sztormu nikt nie wie.
Tylko czujność jednej osoby daje szansę. Nasz bohater zostaje wysłany na
Mission Impossible.
Film jest oparty na prawdziwej historii, ale to co się dzieje na ekranie przekracza granice wszelkich emocji.
Emocje
Ostatnio tak trzymałem kciuki w kinie za Francuza, który spacerował po
linie. Tym razem akcja ratunkowa w czasie sztormu jest nakręcona wprost
genialnie, w dodatku zrozumiale dla widza, który w każdym momencie ma
świadomość w jakich tarapatach są bohaterzy. Wbija w fotel ten film.
Realizacja
Realizacja, montaż, efekty specjalne, napięcie, dialogi, intryga –
wszystko gra w tym filmie. W dodatku swoją cegiełkę do sukcesu dokładają
aktorzy. Moim ulubionym jest brat Afflecka, który w sposób genialny
przejmuję inicjatywę na przełamanym tankowcu.

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *