„Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” (druga część tytułu zupełnie zbędna i mocno niepasująca do treści) to fabuła oparta na prawdziwej postaci Mieczysława Dziemieszkiewicza.
Dla tego żołnierza wojna nie skończyła się w maju 1945 roku. Wiadomość o
zamordowaniu przez Sowietów brata utrwaliła w nim przekonanie, że
również z nowym okupantem należy podjąć walkę zbrojną. Przybrawszy
pseudonim „Roj”
stanął na czele kilkunastoosobowego oddziału, który – szczególnie w
1948 roku – przeprowadził szereg udanych akcji przeciwko UB i Rosjanom.
Walka Roja trwała aż do kwietnia 1951 roku, gdy zdradzony przez swoją
ukochaną (UB gnębiła również najbliższa rodzinę: matkę i brata) został
zastrzelony podczas obławy.
zamordowaniu przez Sowietów brata utrwaliła w nim przekonanie, że
również z nowym okupantem należy podjąć walkę zbrojną. Przybrawszy
pseudonim „Roj”
stanął na czele kilkunastoosobowego oddziału, który – szczególnie w
1948 roku – przeprowadził szereg udanych akcji przeciwko UB i Rosjanom.
Walka Roja trwała aż do kwietnia 1951 roku, gdy zdradzony przez swoją
ukochaną (UB gnębiła również najbliższa rodzinę: matkę i brata) został
zastrzelony podczas obławy.
Nie przypadkiem to właśnie historia Roja została wytypowana na fabułę
pierwszego filmu o tzw. Żołnierzach Wyklętych, chociaż określenie
Niezłomni lepiej do nich pasuje, i chyba takie powinno zostać przyjęte.
Dziemieszkiewicz był bardzo inteligentnym i świadomym swoich działań
przywódcą. Potrafił również unormować stosunki z okoliczną ludnością, co
było jednym z poważniejszych wyzwań dla Niezłomnych. Ludzie zwyczajnie
mieli dość wojny i nawet walka w słusznej sprawie, przeciwko niosącym
pogardę dla religii, wolności i własności prywatnej komunistom, nie była
działaniem popularnym wśród ludności cywilnej.
pierwszego filmu o tzw. Żołnierzach Wyklętych, chociaż określenie
Niezłomni lepiej do nich pasuje, i chyba takie powinno zostać przyjęte.
Dziemieszkiewicz był bardzo inteligentnym i świadomym swoich działań
przywódcą. Potrafił również unormować stosunki z okoliczną ludnością, co
było jednym z poważniejszych wyzwań dla Niezłomnych. Ludzie zwyczajnie
mieli dość wojny i nawet walka w słusznej sprawie, przeciwko niosącym
pogardę dla religii, wolności i własności prywatnej komunistom, nie była
działaniem popularnym wśród ludności cywilnej.
Jest to pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych,
co w dużej mierze dominuje recenzje i oceny tego obrazu. Jak wiadomo
temat jest wciąż kontrowersyjny i nie brakuje głosów dyskredytujących
postawę walczących wówczas osób. Z drugiej strony wiedza o tym temacie
jest mocno wybiórcza, dla wielu zapewne sam fakt że tak ostre akcje
zbrojne przeciwko władzy komunistycznej były dokonywane jest
zaskoczeniem. A już to, że ostatni żołnierz wyklęty („Laluś”) zginął
dopiero w 1963 roku, czyli 18 lat po wojnie jest na pewno faktem
zupełnie nieznanym. Dlatego też na „Historię Roja” należy patrzeć z punktu
widzenia edukacyjnego.
co w dużej mierze dominuje recenzje i oceny tego obrazu. Jak wiadomo
temat jest wciąż kontrowersyjny i nie brakuje głosów dyskredytujących
postawę walczących wówczas osób. Z drugiej strony wiedza o tym temacie
jest mocno wybiórcza, dla wielu zapewne sam fakt że tak ostre akcje
zbrojne przeciwko władzy komunistycznej były dokonywane jest
zaskoczeniem. A już to, że ostatni żołnierz wyklęty („Laluś”) zginął
dopiero w 1963 roku, czyli 18 lat po wojnie jest na pewno faktem
zupełnie nieznanym. Dlatego też na „Historię Roja” należy patrzeć z punktu
widzenia edukacyjnego.
Sam film też nie miał łatwego życia. Jego realizacja trwała od 2009 roku
i została przerwana w wyniku decyzji nowych władz TVP w 2011 roku.
Prawie siedmioletni okres powstawania, zapewne zmiany koncepcji i
uwarunkowania finansowe nie mogły nie odbić się negatywnie na samym
produkcie finalnym. Krytykować ten film jest niezręcznie, bo faktycznie
wyszydzani przez lata ludzie, którzy jak dziś już wiadomo (co prawda nie
wszystkim) stali po tej właściwej stronie barykady i to im historia
przyznała rację, zasłużyli w końcu na odrobinę prawdy w kraju, o który
tak zaciekle walczyli. Aczkolwiek sytuacja zmieniła się ostatnio na tyle
trwale, że można podejrzewać, że filmy o podobnej tematyce będą
powstawać jak grzyby po deszczu.
i została przerwana w wyniku decyzji nowych władz TVP w 2011 roku.
Prawie siedmioletni okres powstawania, zapewne zmiany koncepcji i
uwarunkowania finansowe nie mogły nie odbić się negatywnie na samym
produkcie finalnym. Krytykować ten film jest niezręcznie, bo faktycznie
wyszydzani przez lata ludzie, którzy jak dziś już wiadomo (co prawda nie
wszystkim) stali po tej właściwej stronie barykady i to im historia
przyznała rację, zasłużyli w końcu na odrobinę prawdy w kraju, o który
tak zaciekle walczyli. Aczkolwiek sytuacja zmieniła się ostatnio na tyle
trwale, że można podejrzewać, że filmy o podobnej tematyce będą
powstawać jak grzyby po deszczu.
„Historię Roja” można podzielić na trzy fazy.
- Na pierwszy ogień idzie walka zbrojna i dynamiczne sceny różnych akcji
przeciwko nowej władzy. Niestety ten element wypadł bardzo blado. Sceny
są chaotyczne, bohaterzy są nierozpoznawalni, fabuła jest mało
zrozumiała, tak naprawdę to nie bardzo wiadomo o co chodzi i co dzieje
się na ekranie. - Na
szczęście przychodzi bardziej solidna druga faza. Przede wszystkim
uwypuklają się główni bohaterzy: pozytywny komendant Roj (Krzysztof
Zalewski) oraz komunistyczny aparatczyk, jednocześnie zbrodniarz wojenny
Wyszomirski (zdecydowanie najlepsza kreacja aktorska w tym filmie –
Piotra Nowaka). Ten pojedynek dwóch osobowości powinien być kanwą całego
filmu.
Ta faza ma również swój wymiar edukacyjno-historyczny. Poznajemy w kilku
scenach motywacje żołnierzy, ich rozterki, a także skalę terroru reżimu
wobec ich samych oraz ich rodzin. Reżyser nie unika również scen, które
w sposób dwuznaczny ukazują niektóre postawy, chociażby publiczne
wykonywanie wyroków śmierci, albo okradanie banku.
Spada w znacznym stopniu udział scen bitewnych, kosztem interakcji
żołnierzy z ludźmi i ukazywania rzeczywistości tworzonej przez
komunistów. Kilka scen w tym okresie jest na bardzo wysokim poziomie, co
skłania mnie do tezy, że lepiej zmontowany byłby to film o znacznie
wyższej wartości artystycznej. - Ostatnia faza to już praktycznie samotna walka Roja, a raczej próba
zminimalizowania strat (rodzina na UB, miłość do dziewczyny). Momentami
film popada w styl urojeniowy (szczególnie po scenie zakopania żywcem w
grobie – zapewne do tej sceny odnosi się rozszerzony tytuł filmu).
Jest coraz bardziej brutalnie – zmasakrowane zwłoki syna w rękach matki
robią wrażenie. Ale czy akurat taka końcówka jest potrzebna? To bardziej
kino w stylu Lynch’a, a tutaj chodziło o to żeby zrobić sprawne
zakończenie z bohaterską śmiercią, z biało-czerwoną flagą w tle – tak jak robią kino Amerykanie.
Dobrze za to, że reżyser nie próbuje postawić pomnika Rojowi. To zwykły
chłopak, który na akcje idzie z papierosem w gębie, pije wódki, podrywa
dziewczyny, uprawia seks. Nie wszystkie sceny zapewne przypadną do gustu
zwolennikom czarno-białego postrzegania historii.
Co prawda druga strona pokazana jest jeszcze gorzej, ci to dopiero
chleją i imprezują. Ale sceny pokazujące jak obie strony konfliktu idą w
tany są ciekawym zabiegiem realizacyjnych (pod warunkiem że nie
przypadkowym, bo montaż bardzo kuleje w tym filmie).
Ogromny
szacunek należy się Jerzemu Zalewskiemu i całej ekipie oraz wszystkim
którzy przyczynili się do powstania tego filmu. Ich wysiłek z pewnością
nie poszedł na marne. Zresztą nie mogli wiedzieć, że sytuacja w Polsce
zmieni się tak, że obchody 1 marca będą jednym z poważniej obchodzonych
uroczystości. Może na tle kolejnych obrazów, „Historia Roja” nie będzie
arcydziełem i zginie w zalewie produkcji o tej tematyce (aktualizacja z marca 2017 – niestety kolejny film „Wyklęty” jest dużo gorszy TUTAJ).
szacunek należy się Jerzemu Zalewskiemu i całej ekipie oraz wszystkim
którzy przyczynili się do powstania tego filmu. Ich wysiłek z pewnością
nie poszedł na marne. Zresztą nie mogli wiedzieć, że sytuacja w Polsce
zmieni się tak, że obchody 1 marca będą jednym z poważniej obchodzonych
uroczystości. Może na tle kolejnych obrazów, „Historia Roja” nie będzie
arcydziełem i zginie w zalewie produkcji o tej tematyce (aktualizacja z marca 2017 – niestety kolejny film „Wyklęty” jest dużo gorszy TUTAJ).
I nic to, że film ma tyle wad (chaos, montaż, długość …). Lata
oczerniania bohaterów minęły i ten film jest pierwsza filmową jaskółką
dobrej zmiany.
oczerniania bohaterów minęły i ten film jest pierwsza filmową jaskółką
dobrej zmiany.
Relacja z premiery:
Nawet jeżeli ma się w trakcie seansu wątpliwości, czy nie można było zrobić lepiej to wybór na zakończenie piosenki Grzegorza Ciechowskiego „Nie pytaj o Polskę” chwyta za gardło:
