„Z podniesionym czołem” – nie chcielibyście mieć takiego dziecka (ocena 4/10)

Francuski film „Z podniesionym czołem
był prezentowany na dwóch warszawskich festiwalach: Wiosna Filmów i
Przegląd Nowego Kina Francuskiego, oraz błyskawicznie wszedł do
repertuaru kin studyjnych. To francuskie dzieło
ma bardzo dobre RECENZJE, a samo w sobie jest filmem trudnym, raczej nudnym i niewiele wnoszącym. Przynajmniej w mojej – mocno antyfrancuskiej – optyce.

 
Fabuła
Głównym bohaterem, chociaż słowo bohater nie pasuje tutaj do naszego delikwenta – jest Malory.
Chłopak z trudnej, rozbitej rodziny. Już pierwsza scena może być
szokiem, bo matka bez ogródek wyrzeka się swojego pierworodnego
nazywając go potworem i nie podejmuje się trudu wychowania. A mamy do
czynienia z chłopcem raptem sześcioletnim. Do gry wchodzi więc sędzina
(zupełnie nie trafione obsadzenie w tej roli gwiazdy kina francuskiego: Catherine Deneuve
– a jak możemy przeczytać w recenzji Wyborczej rozważany był do tej
roli nawet Gérard Depardieu), której zmagania ze sprowadzeniem chłopca
na właściwą drogę potrwają około 10 lat.
Postawy
I całym tym okresem raczą nas twórcy filmu. Jeżeli widz dziwił się
postawie matki na początku filmu, to szybko zostanie pozbawiony
wątpliwości. Malory faktycznie jest dzieckiem, a następnie nastolatkiem
nieznośnym i ma jakieś dziwne napady furii – akurat w najmniej
sprzyjających okolicznościach (np. w trakcie rozprawy sądowej, czy
rozmowy o przyjęciu do szkoły). Kwintesencją jest scena w której
niekorzystny dla chłopca wyrok wydaje kobieta …. w siódmym miesiącu
ciąży !?! To już jest tak absurdalny pomysł scenariuszowy, że chce się
wyjść z kina – na szczęście jest pod koniec filmu.
Realizacja
Z podniesionym czołem
jest zrealizowany tak jakby twórcy chcieli ukarać widza, i serwują im
sceny trudne do wytrzymania. Trudno zrozumieć niektóre motywacje
ukazywanych w fabule postaw, a sama – jak wydaje się od początku –
nieunikniona przemiana chłopca jest bardzo nieprzekonywalna.
Kara
To
film, na którym siedzi się jak za karę. Jedyny plus, jaki widzę dla
rodziców, to taki, że zawsze mogą być dumni że ich dziecko nawet w 1%
nie odpowiada bohaterowi filmu. Tylko czy to wystarczający powód żeby
siedzieć w kinie prawie 2 godziny, bo oczywiście twórcy mają problem z
odpowiednim doborem scen i skróceniem tego przydługawego obrazu do jakiś
rozsądnych 80 minut.

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *