Film „Wróble” w reżyserii Rúnar’a Rúnarsson’a był
prezentowany na ubiegłorocznym Warszawskim Festiwalu w ramach sekcji
Konkurs 1-2 i został zwycięzcą jury. Dlaczego? Bo takie filmy lubią
przeintelektualizowani ludzie zasiadający w jury. W kinach będzie miał
bliską zeru widownię.Fabuła
prezentowany na ubiegłorocznym Warszawskim Festiwalu w ramach sekcji
Konkurs 1-2 i został zwycięzcą jury. Dlaczego? Bo takie filmy lubią
przeintelektualizowani ludzie zasiadający w jury. W kinach będzie miał
bliską zeru widownię.Fabuła
Wróble
to opowieść o młodym chłopaku, który z powodu zmiany pracy matki, jest
zmuszony do przeprowadzki z Reykjaviku na prowincję i zamieszkania z
dawno niewidzianym ojcem. Mimo najszczerszych chęci nie byłam w stanie
zintegrować się z głównym bohaterem i przejąć się jego losem. To
zwyczajnie nijakie i nudne kino, pozbawione myśli przewodniej i pomysłu.
to opowieść o młodym chłopaku, który z powodu zmiany pracy matki, jest
zmuszony do przeprowadzki z Reykjaviku na prowincję i zamieszkania z
dawno niewidzianym ojcem. Mimo najszczerszych chęci nie byłam w stanie
zintegrować się z głównym bohaterem i przejąć się jego losem. To
zwyczajnie nijakie i nudne kino, pozbawione myśli przewodniej i pomysłu.
Ocena
Mocno nieudane kino minimalistyczne, nudy, bezsensowne
sceny, chaos w scenariuszu, kiepskie dialogi, brzydkie zdjęcia,
niejakie aktorstwo. To już lepiej iść pooglądać długie nogi kobiet bez
wstydu.
sceny, chaos w scenariuszu, kiepskie dialogi, brzydkie zdjęcia,
niejakie aktorstwo. To już lepiej iść pooglądać długie nogi kobiet bez
wstydu.
Recenzje
Oczywiście, jak każdy nudny film, ten też ma niezłe recenzje (strzeżcie się krytyków):
i TUTAJ
