Laureat Nagrody Publiczności Festiwalu Wiosna Filmów.
Film w typowo azjatyckim stylu, z długimi scenami, i bardzo wolnym rozwojem akcji.
Fabuła
Bohater tego filmu (o dużo krótszym oryginalnym tytule „An”) Sentaro – człowiek „z przeszłością” – otrzymuje do poprowadzenia mały bar. Podstawowym produktem ma być deser, którego najważniejszym składnikiem jest pasta z czerwonej fasoli.
Sentaro szukając pomocnika w prowadzeniu
knajpy daje ogłoszenie bez wskazania ograniczenia wiekowego.
Zainteresowanie wykazuje starsza pani Tokue.
Twierdzi, że poradzi sobie z przygotowaniem tego wyjątkowego składnika.
Sentaro początkowo jest nieufny, ale z czasem okazuje się że faktycznie
kobieta jest wyjątkowym specem w zakresie przygotowania tytułowego An.
Nie zagwarantuje to jednak do dłuższej współpracy, Tokue jest bowiem
chora, co nie wszystkim odpowiada.
knajpy daje ogłoszenie bez wskazania ograniczenia wiekowego.
Zainteresowanie wykazuje starsza pani Tokue.
Twierdzi, że poradzi sobie z przygotowaniem tego wyjątkowego składnika.
Sentaro początkowo jest nieufny, ale z czasem okazuje się że faktycznie
kobieta jest wyjątkowym specem w zakresie przygotowania tytułowego An.
Nie zagwarantuje to jednak do dłuższej współpracy, Tokue jest bowiem
chora, co nie wszystkim odpowiada.
Azjatyckość
„An” to film o pasji, starości, chorobie, zazdrości, przyjaźni i
śmierci. Zrealizowany on jest w typowo wolnym dla kina azjatyckiego
tempie. Sceny są monotonne, długie (np. scena gotowania fasoli trwa
blisko 10 minut), dialogi nie częste, kadry dopieszczone. W Azji takie
kino jest niezwykle popularne, znajduje również wielu zwolenników w
Europie. Osobiście do fanów tego typu obrazów nie należą, stąd film mnie
znużył, zmęczył, aczkolwiek dostrzegam ponadczasowe przesłanie, jakie
reżyser zapewne chciał przekazać.
śmierci. Zrealizowany on jest w typowo wolnym dla kina azjatyckiego
tempie. Sceny są monotonne, długie (np. scena gotowania fasoli trwa
blisko 10 minut), dialogi nie częste, kadry dopieszczone. W Azji takie
kino jest niezwykle popularne, znajduje również wielu zwolenników w
Europie. Osobiście do fanów tego typu obrazów nie należą, stąd film mnie
znużył, zmęczył, aczkolwiek dostrzegam ponadczasowe przesłanie, jakie
reżyser zapewne chciał przekazać.
Recenzje
Film ma oczywiście w
Polsce bardzo pozytywne recenzje. Po frekwencji jakoś tego nie widać –
ale trzeba przyznać że jak na film dostępny wyłącznie w kinach
studyjnych stosunkowo długo się na ekranie utrzymuje.
Polsce bardzo pozytywne recenzje. Po frekwencji jakoś tego nie widać –
ale trzeba przyznać że jak na film dostępny wyłącznie w kinach
studyjnych stosunkowo długo się na ekranie utrzymuje.
Wyborcza: „medytacyjny rytm filmu niektórych widzów może znużyć, są symbole zbyt oczywiste i momenty zbyt czułostkowe”
Newsweek: „film, którego siłą jest prostota”
Polityka: „dla jednych mdły, męczący, zbyt podniosły, dla innych liryczny i wzruszający”
Movieway:
„filozoficzna uczta pełna smaków i słów, które, otoczone zapachem
piekarni dorayaki, stają się przepisem na życie z dala powierzchownego
pędu”
„filozoficzna uczta pełna smaków i słów, które, otoczone zapachem
piekarni dorayaki, stają się przepisem na życie z dala powierzchownego
pędu”
Anna Pawluczuk: „piękna i delikatna wizualnie, spokojna i powolna w rytmie oraz mimo wszystko urzekająca i zapadająca w pamięć”
Filmweb: „japoński sentymentalizm ma w sobie coś urzekającego”
Rzeczpospolita:
„kamera długo pokazuje proces powstawania sosu dojrzewającego w garnku,
jakby chciała zachęcić, by również wsłuchać się w historię ludzi”
„kamera długo pokazuje proces powstawania sosu dojrzewającego w garnku,
jakby chciała zachęcić, by również wsłuchać się w historię ludzi”
enter the ROOM: „twórczy minimalizm połączony ze sporą dawką sentymentalności jednych zachwyci, drugich może znużyć”
Srebrny ekran:
„do głębi przejmująca historia, skłaniająca do refleksji na temat
naszego podejścia do ludzi, którzy większość życia mają już za sobą”
„do głębi przejmująca historia, skłaniająca do refleksji na temat
naszego podejścia do ludzi, którzy większość życia mają już za sobą”
HIRO:
„piękna opowieść o tym, że niezależnie co nas spotkało, powinniśmy żyć
tu i teraz, brać głęboki oddech i cieszyć się drobnymi rzeczami”
„piękna opowieść o tym, że niezależnie co nas spotkało, powinniśmy żyć
tu i teraz, brać głęboki oddech i cieszyć się drobnymi rzeczami”
Kultura Liberalna: „bezpretensjonalna opowieść o poszukiwaniu wolności na obrzeżach wielkiego świata”
Movies Room:
„kino nieskomplikowane zupełnie jak potrawa, którą serwują bohaterowie
filmu, lecz jego siłą jest mocno wybrzmiewająca uniwersalna treść”
„kino nieskomplikowane zupełnie jak potrawa, którą serwują bohaterowie
filmu, lecz jego siłą jest mocno wybrzmiewająca uniwersalna treść”
Szczere recenzje: „rzadko można obecnie zobaczyć na ekranie tak pokazane gotowanie”
Filmaster: „mniej jest kontekstu, za to więcej doskonale pokazanych relacji międzyludzkich ocierających się o czystą filmową magię”
FDB: „chce się z tym filmem usiąść i słuchać, bo dodaje otuchy i opowiada o emocjach bez potrzeby ich nazywania”
Mechaniczna Kulturacja:
„opowieść o zwykłych, codziennych przyjemnościach, uczy umiejętności
cieszenia się wszystkim, co nas otacza, nie tylko zjawiskowymi znakami
natury”
„opowieść o zwykłych, codziennych przyjemnościach, uczy umiejętności
cieszenia się wszystkim, co nas otacza, nie tylko zjawiskowymi znakami
natury”
Onet: „jest to danie na mistrzowskim poziomie”
Gazeta Prawna: „początkowo smakuje jak danie z kinowego fast foodu, lecz z każdą chwilą nabiera coraz większego wyrafinowania”
Sądeczanin:
„ujmujący portret rozbitków życiowych, gotujących się niczym czerwona
fasola Azuki w syropie własnej niedoli życiowej, w nadziei na uwolnienie
nagromadzonej pary spod ciążącej nad nimi pokrywy”
„ujmujący portret rozbitków życiowych, gotujących się niczym czerwona
fasola Azuki w syropie własnej niedoli życiowej, w nadziei na uwolnienie
nagromadzonej pary spod ciążącej nad nimi pokrywy”
Telemagazyn: „słowo „piękny” chyba w pełni oddaje istotę tego filmu i jednocześnie najlepiej go opisuje”
Głos Kultury: „płynie niezwykle powoli i subtelnie, ale nie można jednocześnie powiedzieć, by było nudne” (uważam akurat że można 🙂
Przekładaniec Filmowy: „dostajemy film o spokojnej i niespiesznej akcji”
Filmoskop Toruński CSF:
„odpłaci nam się czymś stukrotnie lepszym niż pozorne katharsis
wywołane amerykańskim dramatem, czymś co pozostanie w głębi nas na długo
i przyjemnie ogrzeje duszę, dodając nam życiowego optymizmu”
„odpłaci nam się czymś stukrotnie lepszym niż pozorne katharsis
wywołane amerykańskim dramatem, czymś co pozostanie w głębi nas na długo
i przyjemnie ogrzeje duszę, dodając nam życiowego optymizmu”
