„Rekiny wojny” już zostały „nadpsute” przez dystrybutora, który niezbyt fortunnie przetłumaczył oryginalny tytuł „War Dogs”.
Ten
film to połączenie „Pana życia i śmierci” (Nicholas Cage) z „Wilkiem z
Wall Street” i może trochę „Big Short”. Problem w tym, że film Todda Philllipsa
(Kac Vegas) jest od tych znakomitych filmów razem, i od każdego z
osobna zdecydowanie gorszy. Gorszy jest nawet od ostatnich komedii tego
reżysera.
Szkolny kolega
Niedorzeczności
Muzyka
film to połączenie „Pana życia i śmierci” (Nicholas Cage) z „Wilkiem z
Wall Street” i może trochę „Big Short”. Problem w tym, że film Todda Philllipsa
(Kac Vegas) jest od tych znakomitych filmów razem, i od każdego z
osobna zdecydowanie gorszy. Gorszy jest nawet od ostatnich komedii tego
reżysera.
Głównym
problemem jest bowiem słabiutki scenariusz, w którym upchane zostały
zdarzenia tak absurdalne, że bardzo trudno jest się przekonać do opartej
na faktach historii.
problemem jest bowiem słabiutki scenariusz, w którym upchane zostały
zdarzenia tak absurdalne, że bardzo trudno jest się przekonać do opartej
na faktach historii.
Pozostałe rzeczy są już lepsze, chociaż zarówno aktorzy, jak i reżyser chyba lepiej czują się w komediach.
Ale kilka scen jest świetnych. A już rewelacyjna jest muzyka.
Handel bronią
„Rekiny wojny”
zrealizowane są w formie opowiadania historii przez narratora –
przypomina się więc „Pan życia i śmierci”. Narratorem jest główny
bohater film David (Miles Teller).
Od razu wprowadza w klimat ekonomii prowadzenia wojny, błyskawicznie
szacując wartość ekwipunku amerykańskiego żołnierza. Tak więc już
początek filmu zdradza cel do którego podąży fabuła. Cofamy się jednak
do genezy wydarzeń.
zrealizowane są w formie opowiadania historii przez narratora –
przypomina się więc „Pan życia i śmierci”. Narratorem jest główny
bohater film David (Miles Teller).
Od razu wprowadza w klimat ekonomii prowadzenia wojny, błyskawicznie
szacując wartość ekwipunku amerykańskiego żołnierza. Tak więc już
początek filmu zdradza cel do którego podąży fabuła. Cofamy się jednak
do genezy wydarzeń.
Masażysta za 75 USD
Otóż
początkowo główny bohater był masażystą bogatych ludzi, i zarabiał 75
dolarów za godzinę. No nie wiem, czy kto inny zdecydowałby się przy
takiej gaży na inny, mocno ryzykowny biznes. Ale poznany przypadkowo na
pogrzebie kolega z dawnych lat (nic to że wspólnik w akcji, która
doprowadziła do aresztowania – każdemu powinna się zapalić lampka
kontrolna) roztacza przed nim nowe perspektywy. Dodatkowo jego kobieta
spodziewa się dziecka. No i jak tu wyżywić dzieciaka, jak się zarabia
marne 300 zł za godzinę … za godzinę, a nie tygodniowo, jak wielu w
Polsce.
początkowo główny bohater był masażystą bogatych ludzi, i zarabiał 75
dolarów za godzinę. No nie wiem, czy kto inny zdecydowałby się przy
takiej gaży na inny, mocno ryzykowny biznes. Ale poznany przypadkowo na
pogrzebie kolega z dawnych lat (nic to że wspólnik w akcji, która
doprowadziła do aresztowania – każdemu powinna się zapalić lampka
kontrolna) roztacza przed nim nowe perspektywy. Dodatkowo jego kobieta
spodziewa się dziecka. No i jak tu wyżywić dzieciaka, jak się zarabia
marne 300 zł za godzinę … za godzinę, a nie tygodniowo, jak wielu w
Polsce.
Szkolny kolega
Kumpel Efrain grany przez aktora nierozerwalnie kojarzonego z filmami komediowymi (Jonah Hill)
zwraca uwagę na system organizacji przetargów na sprzęt wojskowy. Otóż
są one ogłaszane na zwykłej stronie internetowej, która przez naszych
bohaterów będzie odświerzana do końca (prawie) filmu. Początkowo
wspólnicy wynajdują mniej intratne przetargi, ale w końcu wygrywają co
wielkiego. Problem w tym, że pociski kupione w Albanii nie do końca mogą
być dostarczane na rynek amerykański. W tym momencie film łapie klimat
typowy dla „Wilka z Wall Street”.
zwraca uwagę na system organizacji przetargów na sprzęt wojskowy. Otóż
są one ogłaszane na zwykłej stronie internetowej, która przez naszych
bohaterów będzie odświerzana do końca (prawie) filmu. Początkowo
wspólnicy wynajdują mniej intratne przetargi, ale w końcu wygrywają co
wielkiego. Problem w tym, że pociski kupione w Albanii nie do końca mogą
być dostarczane na rynek amerykański. W tym momencie film łapie klimat
typowy dla „Wilka z Wall Street”.
Niedorzeczności
Problem w tym, że niedorzeczności w szczegółach wydarzeń jest tak wiele,
że naprawdę trudno uwierzyć w realność tej – opartej na faktach –
historii. Wydaje się że Todd Phillips jednak powinien poprzestać na
komediach. Tam niedorzeczności scenariusza aż tak nie rażą. Aktorzy
prowadzeni są też w sposób komediowy, co niespecjalnie przystaje do
fabuły, szczególnie od momentu konfliktu wspólników.
że naprawdę trudno uwierzyć w realność tej – opartej na faktach –
historii. Wydaje się że Todd Phillips jednak powinien poprzestać na
komediach. Tam niedorzeczności scenariusza aż tak nie rażą. Aktorzy
prowadzeni są też w sposób komediowy, co niespecjalnie przystaje do
fabuły, szczególnie od momentu konfliktu wspólników.
Muzyka
Są w tym filmie dobre sceny, są bardzo dobrze zrealizowane, świetnie
wykorzystano muzykę uatrakcyjniającą film. Ogląda się to dobrze, pod
warunkiem że się nie myśli nad szczegółami fabuły. Bo jednak wtedy
dyskomfort jest zbyt duży, żeby pozytywnie ocenić pracę Phillipsa.
wykorzystano muzykę uatrakcyjniającą film. Ogląda się to dobrze, pod
warunkiem że się nie myśli nad szczegółami fabuły. Bo jednak wtedy
dyskomfort jest zbyt duży, żeby pozytywnie ocenić pracę Phillipsa.
Recenzje
Film ma bardzo korzystne recenzje, i na razie tylko ja narzekam na scenariusz. Tutaj i na warszawa.pl
Wszyscy inni są mniej lub bardziej zachwyceni:
Poltergeist: „bardzo ciekawa propozycja dla dojrzałego odbiorcy”
Dzika banda:
„kawał znakomitego kina, które bawi, ale też dobitnie uświadamia, jak
bardzo nasze bezpieczeństwo jest uzależnione od sztafety niekompetencji
na różnych szczeblach władzy i powiązanego z nią biznesu”
„kawał znakomitego kina, które bawi, ale też dobitnie uświadamia, jak
bardzo nasze bezpieczeństwo jest uzależnione od sztafety niekompetencji
na różnych szczeblach władzy i powiązanego z nią biznesu”
Film: „są niczym zbyt mocny drink o poranku – nieprzyzwoity, jednak korcący i zapowiadający dzień pełen wrażeń”
Trójmiasto: „stricte rozrywkowy film, podszyty jednak nutką sarkazmu i gorzkiej ironii na temat współczesnej polityki oraz ekonomii”
Film.org.pl: „bardzo miła niespodzianka, kino przemyślane i przystępne”
Dzielnice Magazine: „mieszanka strawna, zabawna, jednak wciąż momentami zbyt moralizatorska”
Movies room:
„są tu sceny fantastyczne, całości brakuje za to większej energii,
swobody w pokazywaniu, skądinąd w większości prawdziwych, wydarzeń”
„są tu sceny fantastyczne, całości brakuje za to większej energii,
swobody w pokazywaniu, skądinąd w większości prawdziwych, wydarzeń”
FDB: „poczciwa opowieść o dorastaniu i przeżywaniu najważniejsze lekcji życia o zdobywaniu szczytów i podnoszeniu się po porażce”
naEkranie:
„dynamicznie, chaos jest całkowicie kontrolowany, znalazło się miejsce
na to, by zbudować napięcie, a offowa narracja jednego z bohaterów
świetnie spaja całość”
„dynamicznie, chaos jest całkowicie kontrolowany, znalazło się miejsce
na to, by zbudować napięcie, a offowa narracja jednego z bohaterów
świetnie spaja całość”
Mechaniczna kulturacja: „niewykorzystany potencjał, to jedna sprawa, ale trzeba przyznać, że Phillips potrafi rozbawić i zaangażować widza”
Szczere recenzje: „nawet na tak nieoczywistej mieszance stylów, wielu widzów czuło się naprawdę rozbawionych”
Onet:
„tu trochę śmiechu, tam szczypta dramatu, jeszcze gdzie indziej nieco
akcji, plus zgodne z prawdą nałogowe palenie marihuany, szastanie
pieniędzmi, ostre imprezowanie w klubach nocnych”
„tu trochę śmiechu, tam szczypta dramatu, jeszcze gdzie indziej nieco
akcji, plus zgodne z prawdą nałogowe palenie marihuany, szastanie
pieniędzmi, ostre imprezowanie w klubach nocnych”
