Irlandzko-kubański film z gatunku LGBT.
Niestety podpada ten film pod standardową recenzję filmów tego typu:
-
początek recenzji
-
nudy
-
koniec recenzji
Kolejny przykład do worka z pytaniem: „dlaczego filmy o homoseksualistach są zrealizowane w tak wolnym tempie i niechlujnej formie?”
Bohater
Jesus przyjmuje ksywkę Viva żeby występować na scenie jako drag queens. Ale akurat z wakacji w Madrycie 😉 wraca jego ojciec Angel. Jesus, Angel … już to może jedynie wzbudzić uśmiech politowania odnośnie twórców tego filmu.
Realizacja
Ale może i dałoby się ślęczeć nad tym filmie, gdyby nie koszmarnie słaba realizacja. Po prostu ciężko wysiedzieć na tym filmie, bo wszystko jest w nim takie bylejakie. Nie ma w zasadzie czego w tym filmie pochwalić i nic dziwnego że będzie jedynie epizodem w polskich kinach.
