Film trafia do dystrybucji dwa lata po zrealizowaniu, ale już osiągnął wiele sukcesów.
Głównie zawdzięcza to swojej tematyce. Ludzi zafascynowanych buddyzmem jest sporo, a szczególnie w środowisku filmowym.
Hannah Nydahl
Dunka z okresu 1968. Jednak zamiast ćpać i się puszczać, zainteresowała się religijnością duchowością. Pierwsza wyprawa na Wschód zmieniła jej życie. Zaangażowała się w rozpowszechnianie religii buddyzmu na całym świecie. Głównie jeździła po całym świecie. Była tak aktywna, że potrafiła latać w kilka dni między kontynentami.
Polski akcent
Bardzo dobry w filmie jest polski wątek. Ponieważ małżeństwo Nydahl postanowiło propagować buddyzm również w krajach bloku wschodniego. Rozpoczęli w Polsce i tam trafili na dobre podłoże: społeczeństwo nienawidzące komunizmu i szukające alternatywy do Kościoła Katolickiego. Efektem było pozyskanie do swojej działalności również Polaków, jeden z nich – Tomek Lehnert, aktywnie jeździ i promuje film.
Dokument
Nie jest to film bez wad, nie udało się uniknąć dokumentalnej choroby „gadających głów”. Ale ciekawa fabuła, charyzmatyczna postaci Nydahli i popularna fabuła go broni.
