„Wszystkie nieprzespane noce” – imprezy hipsterów (ocena 2/10)

Jeden z najgorszych filmów roku, zbierający skrajnie różne opinie.

W ocenie jednych to obraz współczesnej polskiej młodzieży, inni zauważają pretensjonalność, nudę, sztuczność i zwykły brak umiejętności kręcenia filmów.

Fabuła

W zasadzie jest szczątkowa. Zaczyna się od opowiadania ile czasu w całym życiu zajmują specyficzne czynności typu: oglądanie fajerwerków, uprawianie seksu, czy też rozstania. A potem zaczyna się ciąg imprez, wałęsania po Warszawie, z mało ciekawymi gatkami i fatalnie skonstruowanymi dialogami. Jakby takie smęty były na moich imprezach to bym zaoszczędził dużo zdrowia i miał dziewiczą wątrobę.
Oczywiście ku uciesze gawędzi nie brakuje scen kontrowersyjnych, na przykład wędrówka bohatera pod prąd w Warszawie 1 sierpnia. Zgoda, nie cała młodzież czci warszawskich bohaterów i pamięć Powstania. Jak dobrze, że reżyser nam o tym przypomina. Dzięki.

Zalety

Na pewno Warszawa. Można, nudząc się na tym beznadziejnym filmie, zgadywać gdzie znajdują się bohaterowie.
Może ciekawy jest też motyw z wędrówką pary z zawiązanymi oczami. Pomijam że głupi i niebezpieczny.
I to byłoby na tyle. Ciężko jest wysiedzieć, bo film mając pomysły na 20 minut, trwa ponad 100.

Ochy i achy

Są środowiska dla których takie filmy, ukazujące dekadenckie zachowania młodzieży są balsamem na zbolałe serca widzące patriotyczna odzież i tłumy na częstochowskich pielgrzymkach. Więc, dla nich, fajnie że ktoś nakręcił film o tym że młodzi ludzie chleją, ćpają i się pierdolą po rogach. a artyzm tak uzasadniają:
  • Międzygatunkowa hybryda, film naginający granice pomiędzy dokumentem a fikcją, do tego o pięknej, płynnej dramaturgicznej melodii. Jednocześnie w każdym kadrze jest prawdziwy do granic. – to niezawodna Gazeta Wyborcza
  • Tak pięknej Warszawy, tak dobrze zmontowanej historii, tak umiejętnie kleconej z codzienności filmowej poezji, nie można wiele zarzucić – radio RAM (Wrocław), co do Warszawy można się trochę zgodzić
  • Nie tyle film, ile intymne, emocjonalne przeżycie – Newsweek (wiadomo, przypadek że im się podoba?), można się zgodzić jedynie z sugestią że z filmem to coś niewiele ma wspólnego
  • Prawdziwy powiew świeżości nie tylko w rodzimym, ale i światowym kinie. Coś na pograniczu fabuły i filmu dokumentalnego – PiQultura
  • Rezultat jest jednak zachwycający. Powstało coś z potencjałem na film pokoleniowy – Rytmy.pl
  • Marczak nie popada w infantylne interpretacje, unika łatwych wizualizacji, przez co staje się szczery i prawdziwy – FDP
  • Dzieło ciekawe, świeże, życiowo zabawne, a także potrafiące umiejętnie ukazać bolączki okresu dorastania. Bez zadęcia, wiarygodnie, od środka. – Film
  • Bezpretensjonalnie szczery, który daje widzowi poczucie uczestnictwa w nocnych eksploracjach i dopuszcza ich do tych ulotnych, intymnych momentów, dzielonych zwykle tylko przez przyjaciół i zakochanych. – Onet
  • Chwilami irytuje, to znów zachwyca, a ostatecznie pozostawia z poczuciem, że z tego statku nie chce się wysiadać. – Felis, Wyborcza musiała dwie recenzje dać – tak im się takie, nomen omen gówna, podobają
  • Nieślubne dziecko francuskiej Nowej Fali i reality show i nie warto psuć go chłodną analizą – lepiej po prostu mu się poddać, a wtedy może zapewnić lepszy odlot niż łapczywie wciągane na parapecie kreski. – Onet
  • Na pewno film niezły, który może przekonać szczególnie pokolenie dwudziestolatków. Jest zrealizowany z pomysłem, dobrze zagrany i nie brak w nim prawdy, ale zarazem czuć, że czegoś zabrakło do większej uniwersalności tej fabuły. – naEkranie
  • Jest w tym improwizowanym filmie, pochopnie utożsamianym z manifestem pokoleniowym 20-letnich warszawskich hipsterów, coś zuchwale bezwstydnego, co zachwyca i odpycha równocześnie. – Polityka
  • Na szczęście reżyser postanowił zdystansować się od tego, co pokazuje. Nie wytyka słabości, błędów, nie piętnuje wiecznego życia w ekstatycznej Nibylandii. – Bliżej Ekranu
  • Uwodzi mnie swoboda, z jaką młody reżyser miesza dokument z fabułą, jestem zachwycony poszczególnymi scenami, koncepcjami realizatorskimi udowadniającymi, z jakiego kalibru talentem reżyserskim mamy do czynienia, za to o wiele wstrzemięźliwiej oceniam samą historię, a zwłaszcza bohaterów. – Dziennik

Recenzje

A teraz o tym samym filmie, tylko w trochę innych mediach:
  • Obraz niepełny, ciekawszy jako zjawisko, niż jako film. – Interia
  • Szkoda, że w parze z techniczną maestrią nie idzie odpowiedzialność za bohaterów. Reżyser jest tak mocno przywiązany do uproszczonej wizji ich życia wewnętrznego, że wyświadcza im niedźwiedzią przysługę. – Filmweb
  • Ocean nudy. – Dwutygodnik. Brawo za trafność
  • Zwyczajna wydmuszka i produkcja udająca film o czymś. To nie jest pokoleniowy manifest, ani rejestracja urywka z życia dwóch irytujących hipsterów, jedynie film udający to wszystko. – Telemagazyn
  • Film pustostanów, nie postulatów. – reflektor
  • Pięknie sfotografowany bełkot. – wpolityce.pl – no tak przechodzimy do drugiej strony barykady
  • Młodość bywa bolesna i pełna wątpliwości, ale ważne staje się to, w jaki sposób postacie walczą, aby pokonać to uczucie. Pasywność głównych bohaterów to najgorsza opcja dla rozwoju historii. – Biegiem na film
  • Oglądanie filmu przypomina patrzenie na imprezującą ekipę, co świetnie się bawi, podczas gdy samemu się jest trzeźwym. – Movies Room
  • Jedynie muzycznie można uznać „Wszystkie nieprzespane noce” za film udany. – Cinemaciej

Recenzja:

Fragment filmu:

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *