„Ostatni będą pierwszymi” – szukasz telefonu znajdziesz Jezusa (ocena 3/10)

Kuleje, i to bardzo, w tym filmie scenariusz.

Jest rwany, męczący, niespójny.

Typowy film, gdy reżyser mając w sumie ciekawą historię postanowił zrobić film ambitny. I wyszły potworne nudy. Dystrybutor utrzymał go więc na polskich ekranach ledwie przez jeden tydzień.
Produkcja belgijsko-francuska. To źle wróżyło od początku. Pasowałby ten film na My French Film Festival. Potencjał co prawda był, i nawet kilka pozytywnych elementów w tym filmie znaleźć można (zdjęcia chociażby), ale wysiedzieć się po prawdzie nie da.
Potwierdza ten film też zasadę, że jak ktoś weźmie na siebie za dużo – to wychodzi kicha. Bouli Lanners jest bowiem reżyserem, scenarzystą i jeszcze odgrywa jedną z najistotniejszych ról.
 
Dwójka współczesnych „łowców nagród” dostaje nowe zlecenie. Na pozór proste: odnaleźć telefon komórkowy, ale wychodzi z tego prawdziwy kryminał. Na swojej drodze spotyka mocno specyficzne postacie: jakąś wałęsającą się, zakochaną parę i ekscentryka o imieniu Jezus. W końcu tytuł filmu jednoznacznie nawiązuje do nauki osoby o tym właśnie imieniu. Niestety z przekazu religijnego filmu też za wiele nie wynika, bo praktycznie jest on nieobecny.
  • Tyle było pomysłów, a film jest nudny jak flaki z olejem
  • Miało być czarne poczucie humoru – a jest co najwyżej żałośnie
  • Są ciekawi bohaterowie, ale nie mają nic ciekawego do zaprezentowania
  • Jest zagadka kryminalna, ale pozbawiona (zupełnie) napięcia

Zwiastun:

 

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *