Święty Mikołaj czasami się ogarnie, i zamiast nudnych skarpetek, przyniesie coś wartościowego, czyli książki. A jak trochę się zainteresuje grzecznym 50-latkiem to nawet trafi w jego ulubione hobby.
Książki o kibolach, czyli środowisku hermetycznym, niejednoznacznym, kontrowersyjnym i dla większości zwykłego pospólstwa niezrozumiałym, to niełatwa tematyka. Ale ze względu na grupę odbiorców coraz popularniejsza. Dla polskiego czytelnika szczególnie ciekawa powinna być książka o tym środowisku we Włoszech na Półwyspie Apenińskim. Tobias Jones – podjął się tego wyzwania.
Jak ktoś nie kocha kotów, no ewentualnie psów, to niech wykasuje ten blog ze swojej przeglądarki, bo nie ma nici porozumienia. Ale jakże trudno ogarnąć opiekę nad kotem, tak żeby ten był szczęśliwy, a co dopiero jak nie jest sam. Jackson Galaxy – autor popularnego programu telewizyjnego o kotach jest odpowiednim doradcą.
Nie ma sensu porównywać dwóch tak różnych tematycznie pozycji książkowych. Jednak zadaniem książki jest zainteresować czytelnika, wnieść coś nowego do jego codzienności, albo przynajmniej dostarczyć mu rozrywki. Niech najlepszą oceną recenzowanych dwóch książek będzie czas ich przeczytania: tą pierwsza przyszło męczyć przez dwadzieścia osiem długich styczniowych wieczorów. Ta druga została pochłonięta w trzy.
„Ultra. Podziemny świat włoskiego futbolu”
Analiza włoskiej sceny kibicowskiej prowadzona jest z punktu widzenia współczesnej grupy kibiców Consenzy, czyli mniej znanej i zupełnie nie utytułowanej drużyny z południowych Włoch. Ale kibiców mają wiernych i charakternych, co ciekawe mocno lewicujących. Na tej bazie autor odnosi się do innych grup, analizuje wzajemne zależności, wpływy polityczne i społeczne, a przede wszystkim cofa się w przeszłość. Wiele historii ze świata kibicowskiego, barwne postacie, często tragiczne wydarzenia. Pod względem zebranego dokumentu nie sposób nie docenić tej książki. Problem w tym, ze jej lektura to prawdziwa męką: chaos narracyjny, mieszanie wątków nawet w jednym rozdziale, niepotrzebne odnośniki do sytuacji na boisku, a przede wszystkim generalizowanie i upraszczanie. Gdyby autor tej pozycji był Polakiem, to niechybnie pracowałby w Gazecie Wyborczej.
Jeżeli coś z tego chaosu pozostanie to jedna niezwykle trafna sekwencja: „aby poznać prawdę, trzeba wysłuchać dwóch kłamców”.
„Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota”
Autor jest znany z programu telewizyjnego „Kot z piekła rodem”. Jak większość behawiorystów do zawodu pchnęły go własne doświadczenia. W książce kreśli historyczny obraz przemiany kota jako zwierzęcia domowego, które jednak pozostawiło w sobie charakter naturalny. Stąd tak wiele wyzwań aby w warunkach domowych zapewnić mu szczęście.
Autor rozprawia się z wieloma aspektami opieki nad kotem (kotami). Od urządzenia mu terytorium, poprzez nawyki jedzeniowe, interakcje z domownikami także innymi zwierzętami, po najczęstsze problemy, czyli załatwianiem się poza kuwetą.
Wiele ciekawych rad, które można natychmiast wdrożyć we własnych przypadkach. Bo każdy właściciel sierściucha szybko w tej książce odnajdzie interesujące go aspekty. Co prawda można się załamać ile błędów się wcześniej zrobiło, ale wszystko można naprawić. Kot jest parafrazując i nawiązując do poprzedniej książki: jak zawodnik piłkarski – tak szczęśliwy jak jego ostatni dzień.
Sama książka jest bardzo przystępna. Urozmaica ją forma i wiele rysunków. Czytelny podział na rozdziały. Największy mankament to powtórzenie i odniesienia do innych rozdziałów.
Szanowny Właścicielu Kota: Przeczytałeś? To wdrażaj do codzienności rady z tej książki. Odłóż ją na półkę, ale nisko, bo nie raz może się jeszcze przydać.
