„Wiosna Juliette”: a mury runą … (ocena: 4/10 – za rodzinę)

Francuskie kino kameralne stawiające na rodzinne relacje i emocjonalną subtelność.

Juliette (Izïa Higelin), samotna kobieta po trzydziestce, przyjeżdża z Paryża do swojej rodzinnej miejscowości w południowej Francji. Formalnie – po to, by zająć się chorą matką, nieformalnie – by odpocząć od miejskiego zgiełku i przebytej depresji. W rodzinnym domu spotyka ojca (Jean-Pierre Darroussin), z którym od lat ma trudne relacje, oraz siostrę, która prowadzi życie skrajnie odmienne od jej własnego. Pojawiają się też inni członkowie rodziny, sąsiedzi, byli znajomi – wszyscy żyjący według własnych, często niepokojąco osobliwych zasad.

Fabuła

Niestety, te perypetie ukazane są w sposób mało angażujący – dialogi są przeciętne, a rodzinne interakcje pozbawione głębi czy emocjonalnego napięcia. Nie pomagają również dziwne sceny – jak choćby nagość jednej z bohaterek w ogrodzie, która bardziej dziwi niż służy czemukolwiek. 

Niedopowiedzenia

Pod pozorem spokoju i prowincjonalnej rutyny kryje się emocjonalny chaos – wzajemne pretensje, niedopowiedzenia, dawne traumy. Juliette nie jest bierna, ale jej próby wejścia w dialog z rodziną kończą się zazwyczaj fiaskiem. Zamiast katharsis – rosnące napięcie. W tle przewija się motyw przemijania i pogodzenia się z ograniczeniami innych i samego siebie, ale film nie pogłębia tych tematów – raczej o nich wspomina. 

Interakcje

Ciekawym, choć słabo wykorzystanym elementem fabularnym jest wątek relacji Juliette z dużo młodszym chłopakiem z sąsiedztwa, co mogło wnieść jakiś powiew świeżości – ale ostatecznie jest to tylko epizod. Z kolei matka Juliette, obecna głównie ciałem (często dosłownie), reprezentuje postawę totalnego dystansu wobec rzeczywistości – kontrowersyjna scena z jej nagością w ogrodzie symbolizuje ten brak granic, ale też niezrozumiałą ekscentryczność. 

Rodzina

Film miał potencjał, by wzruszyć lub chociaż skłonić do refleksji nad naturą rodzinnych relacji – ale jego scenariusz nie oferuje ani oryginalnych sytuacji, ani pogłębionych postaci. Większość bohaterów mówi i zachowuje się sztucznie, jakby ktoś próbował odtworzyć emocjonalną głębię francuskiego kina sprzed dwóch dekad, ale zapomniał o dialogach, które niosą znaczenie. W dodatku to film okropny dla miłośników zwierząt: kotów, a szczególnie kaczuszek. 

Mury

To, co jednak na moment przykuwa uwagę, to… muzyka. Jeden z bohaterów słucha piosenki łudząco podobnej do „Murów” Jacka Kaczmarskiego. To nie przypadek – okazuje się, że kultowy utwór polskiego barda oparty został na katalońskiej pieśni „L’estaca” z 1968 roku autorstwa Lluísa Llacha. Dla widza z Polski może to być zaskakujący, choć jedyny wartościowy element tej produkcji.

 

Podsumowanie

 

Atuty:

 

Mankamenty:

 

Film polecany dla:

 

Zwiastun:
  • reżyseria: Blandine Lenoir
  • scenariusz: Blandine Lenoir, Maud Ameline
  • obsada: Izïa Higelin, Sophie Guillemin, Jean-Pierre Darroussin, Noémie Lvovsky, Salif Cissé, Éric Caravaca, Thomas de Pourquery, Leny Morand, Liliane Rovère

 

tytuł oryginalny: Juliette au printemps

produkcja: Francja

rok: 2024

gatunek: komediodramat rodzinno-społeczny

premiera: 20 czerwca 2025 roku

dystrybucja: Aurora Films

 

obejrzane we wtorek, 8 lipca 2025 roku, o godzinie 19:30 na małej sali kina Elektronik

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *