„Springsteen: Ocal mnie od nicości”: Born in the U.S.A. (ocena: 7/10 — za Nebraskę)

Nie byłoby kultowego „Born in the U.S.A.” bez nostalgicznej „Nebraski”.

Bruce Springsteen jako młody gitarzysta osiąga popularność płytą „The River” i energetycznymi występami scenicznymi. Zmaga się jednak z depresją, która ma swoje podłoże w trudnym dzieciństwie. Muzyk zamyka się w pokoju, gdzie pisze nostalgiczne utwory.

To biografia oparta na krótkim okresie z życia słynnego muzyka. I jest to wybór niezwykle trafny, bo opowiada historię przełomową dla przyszłości jego kariery, a równocześnie jedną z najciekawszych w procesach twórczych wielkich geniuszy. Springsteen, przywiązany do swojego materiału powstałego w wyniku załamania psychicznego, nie tylko nie chce w nim nic zmieniać, ale koniecznie chce go wydać jako pełnoprawny album, bez promocji, singli, trasy koncertowej, a nawet własnej twarzy na okładce. Otoczenie zupełnie nie rozumie tego szaleństwa, szczególnie że w zanadrzu powstają już utwory mające ogromny potencjał – finalnie stanowiące wizytówkę Springsteena. Tylko niezwykłemu zaufaniu najbliższych współpracowników świat zawdzięcza, że płyta „Nebraska” się ukazała, a dwa lata później hitowe „Born in the U.S.A.”.

Nebraska

Taki wybór fragmentu życia również dla twórców filmu był ryzykowny. Przebieg wydarzeń jest bowiem przewidywalny, jednak te drobne szczegóły, nieznane aspekty kluczowych decyzji, interakcje i mocniejsze kłótnie robią klimat. Widz ma świadomość, jak ważny okres życia został przedstawiony. Uzupełniają go retrospekcje z dzieciństwa, które wydają się kluczowe: trudne stosunki z ojcem znajdują także swój wymiar, gdy sytuacja obu mężczyzn jest już diametralnie inna: syn osiągnął wielki sukces, ojciec ma świadomość zmarnowanego życia. Z drugiej strony, gdyby nie taka postawa ojca, kto wie, czy wrażliwość Bruce’a zaowocowałaby tak wybitną muzyką. „Nebraska” raczej by nie powstała po sielskim dzieciństwie. A finalnie także ten album, pomimo skrajnie niekomercyjnego charakteru, osiągnął sukces kasowy.

Romans

Film jest oparty na warstwie muzycznej i procesie powstawania płyty. Uzupełnieniem jest życie uczuciowe protagonisty i niedojrzały związek z kobietą, matką dziecka, fanką Springsteena, kelnerką w barze, marzącą o wielkiej miłości. Ten wątek jest mniej udany, ale ma ukazać wewnętrzną kondycję psychiczną artysty.

Jeremy Allen White

Produkcja jest dobrze zrealizowana: odpowiednio dobrane sceny, sprawny montaż, poprawnie rozpisane dialogi, dbałość o detale, tj. scenografia, kostiumy, charakteryzacja. Jest może odrobinę za długi (ryzyko, że powstanie o Springsteenie serial, jest niestety duże), pod koniec ma pewne niedoskonałości. Jednak całość spina porywająca rola Jeremy’ego Allena White’a – prawdziwa perełka aktorska.

Born in the U.S.A.

Siłą rzeczy dla fanów muzyki może być zbyt mało – bo to jednak stan psychiczny i proces twórczy były najważniejsze. Ale samo wykonanie największego hitu „Born in the U.S.A.” – to ciarki na plecach. Dla widza dużym ułatwieniem jest również tłumaczenie tekstu piosenek. Może odziera to muzykę Springsteena z amerykańskiego uroku, ale pozwala zrozumieć, jakie były podstawy powstawania opowiadanych piosenką historii. Słusznie jeden z menedżerów wskazuje, iż nikt tak sprawnie nie opowiadał o swoim życiu za pomocą muzyki jak Bruce Springsteen.

Disney

Szkoda, że tak dobry film ma tak słabą promocję. Co gorsze, jego obecność w szerokiej dystrybucji kinowej trwa ledwie kilka tygodni. Wydaje się, że gdyby polski dystrybutor prowadził Springsteena kilka dekad temu, to nie powstałaby ani „Nebraska”, ani kolejne hity. To chyba nie jest film, który pasuje do polityki dystrybucyjnej Disneya…

 

 

Bruce Springsteen

Springsteen: Ocal mnie od nicości” to historia niesamowicie oryginalnego procesu twórczego: jak mało brakowało, żeby świat nie dostał nigdy dynamicznego „Born in the U.S.A.”. To też historia życia trudnego: jak u wielu celebrytów borykających się z duchami przeszłości, problemami z kontaktami z najbliższymi, chorobami psychicznymi.

 

 

Atuty:

 

Mankamenty:

 

Polecane dla:

 

Zwiastun:

  • reżyseria, scenariusz: Scott Cooper
  • zdjęcia: Masanobu Takayanagi
  • montaż: Pamela Martin
  • muzyka: Jeremiah Fraites
  • scenografia: Stefania Cella
  • kostiumy: Kasia Walicka Maimone
  • dźwięk: Paul Massey, Tod A. Maitland
  • obsada: Jeremy Allen White, Jeremy Strong, Odessa Young, Gaby Hoffmann, Stephen Graham, David Krumholtz, Paul Walter Hauser, Harrison Sloan Gilbertson, Grace Gummer

 

tytuł oryginalny: Springsteen: Deliver Me from Nowhere

produkcja: Stany Zjednoczone

gatunek: biografia muzyczno-depresyjna

rok: 2025

polska premiera kinowa: 24 października 2025

dystrybucja: Disney

 

obejrzane w środę, 12 listopada 2025 roku, o godzinie 21:45, w kinie Cinema City Promenada

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *