„Avatar: Ogień i popiół”: w barwach Portland Trail Blazers (oceny: Woda 7/10, Ogień 5/10 za 3:17)

James Cameron orze na Pandorze – po raz trzeci.

Po śmierci młodego chłopaka rodzina różnorako przeżywa żałobę: matka popada w nienawiść do ludzkiego gatunku, ojciec gromadzi broń do walki, a brat obwinia się za tragedię. Ukryci wśród „wodnego” plemienia stają przed nowym wyzwaniem, decydując się opuścić bezpieczną przystań.

Czerwono-czarni

Twórcy najwyraźniej byli świadomi, że to nieprzyzwoite po raz drugi nabierać widza na ten sam scenariusz. Postarali się więc wprowadzić nowe motywy. Za ten najbardziej nieoczekiwany należy uznać plemię zamieszkujące Pandorę, które ma zgoła wojownicze zamiary – barwy czerwono-czarne zobowiązują do walki… Jego przywódczyni wnosi nowy oddech do scenariusza. Także postacie już znane: Jake, jego dzieci, Pułkownik, małpolud Pająk – zostają postawione przed nowymi wyzwaniami. Tylko Neytiri z cierpiętniczą miną Zoe Saldaña nie wnosi nic nowego – coraz trudniej uwierzyć w tę miłość.

Chaos

Problem w tym, że nowe wątki są prowadzone bardzo chaotycznie; niektóre wręcz znikają na długie minuty. Nie udaje się też wyciągnąć z tej historii ani odrobiny luzu. Porażką jest również motyw przekonywania części gatunków do porzucenia pacyfizmu w obliczu zagłady – gatunku czy planety. Reasumując: starano się rozszerzyć historię scenariuszowo, ale wciąż pozostaje ona głównie pretekstem do efektów specjalnych.

Efekty 3D

A te są po raz kolejny porywające. Kolorystyka, dynamika, 3D – wszystko to potrafi zapierać dech w piersiach. Tyle że działa to przez chwilę: przy dłuższym obcowaniu z efektami specjalnymi człowiek zwyczajnie obojętnieje.

3:17

Największym problemem pozostaje długość seansu. Zupełnie nie wiadomo, dlaczego Cameron uparł się przy tak rozciągniętej formule. Scenariusz tego nie uzasadnia – wręcz przeciwnie. Przy takim metrażu powszednieją nawet najlepsze pomysły inscenizacyjne. Sekwencje walki też są za długie. Przerywniki niczego nie wnoszą, bo film nie powala ani dialogami, ani interakcjami pomiędzy postaciami. Krótszy film byłby dla każdego lepszy: od dystrybutora, który upchnąłby więcej seansów, po starszych widzów, dla których wytrzymanie takiego siedzenia bez toalety jest mordęgą.

Frekwencja

Jednego nie można odmówić tej produkcji – sukcesu kasowego. Widzowie wciąż kupują to uniwersum Pandory, mimo że krytycy psioczą po każdej kolejnej części. A ten sukces to kolejny przyczynek do ryzyka powstania następnych odsłon, chociaż końcówka scenariuszowa dawała nadzieję na domknięcie epopei.

 

Wyzwanie

Avatar: Ogień i popiół” to wręcz fizyczne wyzwanie, bo wysiedzieć w kinie, nawet przy tak spektakularnych efektach kolorystycznych, nie jest łatwo.

 

 

 

Atuty:

 

Mankamenty:

 

Polecane dla:

 

Twórcy:
  • reżyseria: James Cameron
  • scenariusz: James Cameron, Rick Jaffa, Amanda Silver
  • zdjęcia: Russell Carpenter
  • montaż: James Cameron, Nicolas De Toth, Stephen E. Rivkin, David Brenner, John Refoua, Jason Gaudio
  • muzyka: Simon Franglen
  • scenografia: Ben Procter, Dylan Coe
  • kostiumy: Deborah L. Scott
  • obsada: Sam Worthington, Zoe Saldaña, Sigourney Weaver, Stephen Lang, Oona Chaplin, Kate Winslet, Cliff Curtis, Joel David Moore, CCH Pounder

 

 

tytuł oryginalny: Avatar: Fire and Ash

produkcja: Stany Zjednoczone

gatunek: fantasy rodzinno-wojenne

rok: 2025

data polskiej premiery: 19 grudnia 2025

dystrybucja: Disney

 

Obejrzany w kinie Cinema City Sadyba Best Mall, na sali IMAX w formacie 3D, w sobotę 31 stycznia 2026 roku o godzinie 17:00

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *