XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan 2026 – dzień minus dwa: trening zjazdu, saneczek i curling mieszany

Dwa dni przed oficjalnym rozpoczęciem XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie na włoskie areny wyjdą pierwsi sportowcy. Na dziś zaplanowano treningi narciarzy alpejskich oraz jedynek saneczkarzy. Szczególnie ten pierwszy – o godz. 11:30 – zapowiada się interesująco, bo nawet podczas treningów sporo się dzieje. Wieczorem rozegrane zostaną natomiast pierwsze cztery mecze curlingu w rywalizacji par mieszanych. Najciekawiej zapowiada się starcie Brytyjczyków z Norwegami.

Polacy

Dziś dzień bez występów Polaków. Można co najwyżej popatrzeć na zdjęcia w strojach olimpijskich. O szansach medalowych będzie więc później — choć wiadomo, że Wojtek FortunaAdam Małysz nie wystartują…

Zjazd mężczyzn – trening

Jedna z najciekawszych konkurencji całych zimowych igrzysk. Kto nie lubi tych prędkości, prób skracania skoków, minimalnych różnic na mecie, a także — niestety — częstych, spektakularnych upadków. Ważnym elementem jest fakt, że odbywa się tylko jeden przejazd, więc najdrobniejszy błąd może zniweczyć marzenia o sukcesie.

Męski zjazd olimpijski odbywa się w Bormio na trasie Stelvio. To jedna z najbardziej wymagających tras zjazdowych na świecie: długa, bardzo stroma i bez „oddechu” od startu do mety. Ma ponad trzy kilometry długości i około kilometra przewyższenia, a miejscami nachylenie sięga ok. 60% — co oznacza, że zawodnik od razu wchodzi na wysokie prędkości i musi utrzymać pełną kontrolę w kompresjach, na załamaniach terenu i w technicznych fragmentach, gdzie łatwo oddać prędkość lub popełnić błąd. To trasa, która karze za każde potknięcie: zły wybór linii czy minimalne spóźnienie w łuku potrafią kosztować cenne setne, a czasem kończą się groźnymi upadkami.

Do faworytów należą Szwajcarzy: Marco OdermattFranjo von Allmen. U siebie mogą namieszać gospodarze — Włosi, a wśród kandydatów do medalu wymienia się Dominika ParisaGiovanniego Franzoniego. W gronie mocnych nazwisk jest też Austriak Vincent Kriechmayr. Z grona faworytów, z powodu kontuzji, wypadł Norweg Aleksander Aamodt Kilde.

Smaczkiem dzisiejszego treningu jest rywalizacja krajowa. Regulamin przewiduje czterech zawodników z danego kraju. W gronie najlepszych ekip (Włochów, Szwajcarów, Austriaków, Amerykanów i Kanadyjczyków) jest pięciu zawodników. Także dyspozycja z dzisiaj może wpłynąć na decyzję trenerów.

Na starcie 45 zawodników z 18 krajów. Są nawet zawodnicy z Izraela, Łotwy, Irlandii i Ukrainy. Pierwszym, który pojawił się na stoku, tym samym na arenach XV Zimowych Igrzysk Olimpijskich, był Austriak Daniel Hemetsberger. Pojawił się już pierwszy z faworytów Vincent Kriechmayr. Wyprzedził wcześniej jadących, ale bez wyraźnej przewagi. Jako dziewiąty na trasie pojawił się Odermatt. Uzyskał czas lepszy o 0,6 s – czyli potwierdził swoją rolę faworyta. Jedzie Franjo von Allmen. Dużo słabiej od swojego rodaka. Ale w pierwszej czwórce trzech Szwajcarów. Świetny zjazd Amerykanina Ryana Cochran-Siegle, który obejmuje prowadzenie. To sensacja tego sezonu i może czarny koń sobotniej rywalizacji. Świetnie pojechał dolną część trasy. Włochom nastrój poprawia Giovanni Franzoni, który tylko minimalnie ustępuje Amerykaninowi.

Ponieważ jadą już słabsi zawodnicy wydaje się, że pierwszy trening zakończy się dość niespodziewaną klasyfikacją: Ryan Cochran-Siegle, Giovanni Franzoni, Marco Odermatt. Amerykanina trzeba dodać do listy kandydatów do medali, bo było widać pewność i dobre czucie tej trudnej trasy. Oczywiście to tylko trening, wyniki trzeba traktować ostrożnie.

Pierwszy upadek. Zawodnik jadący jako 32 Norweg Fredrik Moeller upadł w środkowej części trasy. Wygląda to na kontuzję barku. Pojawił się żółty helikopter. To najprawdopodobniej koniec Igrzysk dla Norwega. Podczas długiej przerwy pojawiły się wypowiedzi zawodników, którzy mocno narzekają na trasę.

Upadł jeszcze ostatni jadący Irlandczyk, ale jemu przynajmniej nic się nie stało. Do przeprowadzenia jeszcze dwa treningi. A w sobotę zawody.

Na marginesie – polski komentarz na HBO MAX (czy tam Eurosporcie) – fatalny. Widać nazwisko Domański – pechowe.

Saneczkarstwo – jedynki mężczyzn

Jedynki mężczyzn w saneczkarstwie uchodzą za jedną z najbardziej atrakcyjnych konkurencji sportów lodowych, ponieważ łączą bardzo wysoką prędkość z dużą precyzją prowadzenia sanek i minimalnym marginesem błędu. O wyniku decyduje nie tylko odwaga, ale przede wszystkim umiejętność utrzymania optymalnej linii przejazdu, płynność jazdy oraz kontrola nad torem w miejscach o największych przeciążeniach.

Istotnym elementem rywalizacji jest faza startowa, która ma realny wpływ na dalszy przebieg przejazdu. Następnie zawodnicy przez cały dystans wykonują drobne korekty kierunku, pracując ciężarem ciała i naciskiem. Ponieważ różnice czasowe w tej konkurencji są zazwyczaj niewielkie, o końcowej klasyfikacji często przesądzają szczegóły: wybór toru jazdy na kluczowych zakrętach, stabilność na wyjściach z łuków oraz zdolność utrzymania prędkości bez zbędnych strat wynikających z błędów technicznych.

Faworytami jak zwykle w tej dyscyplinie są Niemcy: Felix LochMax Langenhan. Głównym konkurentem jest Austriak Jonas Müller, który znakomicie spisywał się w ostatnich startach Pucharu Świata.

Jednak wystąpił Polak. Mateusz Sochowicz zajął 19. i 20. miejsce w dwóch pierwszych ślizgach treningowych podczas rywalizacji saneczkowych jedynek. Trening wygrali Austriak i Włoch. Niespodziewanie Niemcy na dalszych miejscach.

Curling – pary mieszane

Do rywalizacji przystąpi dziesięć drużyn. W pierwszej fazie zagrają systemem każdy z każdym, czyli po dziewięć gier. Łącznie więc czterdzieści pięć pojedynków – nic dziwnego, że turniej zaczyna się dwa dni przed otwarciem Igrzysk. Do fazy medalowej awansują cztery najlepsze drużyny. Potem już tylko półfinały, mecz o brązowy medal i finał już we wtorek 10 lutego.

Na złoty medal liczą gospodarze Igrzysk. Para Stefania ConstantiniAmos Mosaner to mistrzowie z poprzedniej olimpiady i dominatorzy tej dyscypliny. Cztery lata temu w Pekinie wygrali wszystkie konfrontacje. Po olimpijskim złocie ich wspólna ścieżka była „przerwana” (Constantini rotowała partnerami na MŚ), a dopiero w 2025 wrócili jako para i potwierdzili klasę mistrzostwem świata.

Kandydatami do medali są Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy i Szwedzi. Dla jednej z tych drużyn zabraknie miejsca w półfinałach. Ciekawostką jest start Czechów, ale są określani jako przysłowiowi chłopcy do bicia – chociaż w przypadku par mieszanych to niefortunne sformułowanie.

Rywalizacja rozpoczęła się od awarii prądu. Prawie jak na Radomiaku.

Brytyjczycy, a właściwie Szkoci, zrewanżowali się Norwegom za porażkę w półfinale poprzednich igrzysk. Mecz był pełen prostych błędów, ale zarazem ciekawy i emocjonujący — pozwalał poczuć inną specyfikę gry mieszanej. Nie było niespodzianki w pozostałych spotkaniach: Szwedzi rozgromili Koreę, a Kanada Czechów — rywale poddawali się przed ostatnimi „endami”. Najbardziej emocjonujący był mecz Szwajcarów z Estonią. Niżej notowana para z Estonii brawurowo doprowadziła do dogrywki, ale tam — przy ostatnim zagraniu rywala — nie dała rady sprawić niespodzianki.

Ogólnie była to znakomita promocja curlingu w wydaniu gier mieszanych. Wielu widzów spragnionych rywalizacji olimpijskiej, przy braku innych wydarzeń, obejrzało te mecze. A formuła mieszana jest nawet ciekawsza dla mniej wyrobionego curlingowo widza: spotkania są krótsze, więcej jest subtelnych zagrań, a i prostych błędów nie brakuje. Do tego dochodzi ponadprzeciętna uroda pań.

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *