W środę o godzinie 18:30 najważniejszy finał dnia dla Polski. Żurek, na szczęście nie minister, powalczy o medal na jeden kilometr. Start Polaka pk.19.20 – trzymamy kciuki. Srebro jest jak najbardziej realne.
Plan finałów:
- Narciarstwo alpejskie: supergigant mężczyzn — start 11:30 (Stelvio Ski Centre)
- Kombinacja norweska: Gundersen NH/10 km mężczyzn — skoki 10:00, bieg 13:45 (Predazzo/Tesero)
- Biathlon: 15 km indywidualnie kobiet — start 14:15 (Anterselva)
- Narciarstwo dowolne: moguls kobiet — finał 1 o 14:15, finał 2 o 14:55 (medale po finale 2; Livigno)
- Saneczkarstwo: dwójki kobiet — przejazd 1 o 17:00, przejazd 2 o 18:53 (Cortina Sliding Centre)
- Saneczkarstwo: dwójki mężczyzn — przejazd 1 o 17:51, przejazd 2 o 19:44 (Cortina Sliding Centre)
- Łyżwiarstwo szybkie: 1000 m mężczyzn — start 18:30 (Milano Speed Skating Stadium)
- Łyżwiarstwo figurowe: taniec na lodzie (Free Dance) — start 19:30 (Milano)
Starty Polaków
- 10:00 – kombinacja norweska (Gundersen NH/10 km), konkurs skoków: Kacper Jarząbek, Miłosz Krzempek.
- 13:45 – kombinacja norweska, bieg 10 km (rozstrzygnięcie): Jarząbek, Krzempek.
- 14:15 – biathlon, bieg indywidualny kobiet 15 km: Joanna Jakieła, Anna Mąka, Natalia Sidorowicz, Kamila Żuk.
- 17:00 – saneczkarstwo, dwójki kobiet, 1. ślizg: Nikola Domowicz, Dominika Piwkowska.
- 17:51 – saneczkarstwo, dwójki mężczyzn, 1. ślizg: Wojciech Chmielewski, Michał Gancarczyk.
- 18:30 – łyżwiarstwo szybkie, 1000 m mężczyzn: Damian Żurek, Marek Kania, Piotr Michalski.
- 18:53 – saneczkarstwo, dwójki kobiet, 2. ślizg: Domowicz, Piwkowska.
- 19:44 – saneczkarstwo, dwójki mężczyzn, 2. ślizg: Chmielewski, Gancarczyk.
Łyżwiarstwo szybkie – 1000 metrów mężczyzn
W środę o 18:30 w Milano Speed Skating Stadium zostaną rozdane medale na 1000 m mężczyzn. Rywalizacja ma formę jazdy parami, o klasyfikacji decyduje wyłącznie czas. Zawodnicy pokonują dwa i pół okrążenia toru 400 m z obowiązkową zmianą torów, co premiuje nie tylko moc na prostej, ale też czystość techniki na łukach i tempo po przejściu na „gorszą” linię.
Dla polskiej reprezentacji to finał z nadzieją na bardzo wysoki wynik. Damian Żurek był w tym sezonie wskazywany jako zawodnik z realną perspektywą walki o medal, a na starcie staną również Marek Kania i Piotr Michalski. W rozpisce par Kania jedzie w parze 8 z Hendrik Dombek (Niemcy), a Michalski w parze 9 z Gabriel Odor (Austria). W ostatniej parze 15 Damian Żurek zmierzy się z Marten Liiv (Estonia).
Za głównego faworyta uchodzi Jordan Stolz (USA), lider sprintu ostatnich sezonów i rekordzista świata na 1000 m. Rekord świata wynosi 1:05.37 i należy do niego. Doświadczony Kjeld Nuis (Holandia) otwarcie wskazywał Amerykanina jako „tego do pokonania”, podkreślając jednocześnie szeroką grupę realnych kandydatów do podium, w tym Joep Wennemars (Holandia), mistrza świata 2025 na tym dystansie.
Z perspektywy „układu biegów” kluczowe nazwiska jadą późno, co bywa atutem przy stabilnych warunkach lodu. W parze 10 Nuis wystartuje przeciwko Taiyo Nonomura (Japonia), w parze 14 Stolz pojedzie z Jenning de Boo (Holandia). Wśród medalowych pretendentów w stawce są także Laurent Dubreuil (Kanada) oraz Zhongyan Ning (Chiny).
Warto odnotować także wątek personalny z listy startowej: Min-Seok Kim (Węgry) figuruje w obsadzie olimpijskiego 1000 m, co na tych igrzyskach jest jedną z ciekawszych historii „zmiany barw” w stawce sprinterskiej.
Na takim dystansie typowy scenariusz jest bezlitosny: jeden minimalnie spóźniony najazd w łuk albo słabsza zmiana toru potrafią kosztować podium. Właśnie dlatego obóz holenderski i rywale Stolza mówią o wyścigu, w którym do zwycięstwa może być potrzebny przejazd na granicy rekordu.
Od początku wszystko szło źle. Na początku Marek Kania jak przystało na Legionistę zawalił ostatni łuk, aczkolwiek jego partner w biegu mocno go zdekoncentrował wjeżdżając na jego tor. Jeszcze większego pecha miał Piotr Michalski, którego partner w biegu nie przepuścił na zmianie torów. Polak po dobrym początku praktycznie się zatrzymał. Ale i tak najbardziej poszkodowany był Wennemars, któremu Japończyk Nonomura zajechał drogę, a Holender jechał na medal. Stolz pozamiatał w parze z Boo – obaj mają już medale. Żurek miał pecha, bo jechał ze słabym zawodnikiem, który nie dał mu możliwości się podciągnąć. Wpadł na metę jako czwarty ze stratą zaledwie 0,07 sekundy do Chińczyka Zhongyan Ning. Sędziowie ukarali sprawców zamieszania na torze dyskwalifikacja, dając poszkodowanym możliwość powtórzenia biegu. Wennemars skorzystał z tej możliwości, ale było to bez sensu, bo już zbyt duży wysiłek. Michalski słusznie postanowił skupić się na sobotni, krótszym dystansie.
https://www.youtube.com/watch?v=wgRR6HVbr2c
Złoto dla kosmicznego Stolza, srebro Holender Boo, brąz Chińczyk Ning.

Kombinacja norweska
Dzisiejszy konkurs w kombinacji norweskiej otwiera olimpijski program tej dyscypliny w Val di Fiemme. Najpierw odbędzie się skok na skoczni normalnej HS107 w Predazzo (10:00), a następnie bieg na 10 km w formule pościgu w Tesero (13:45).
Rywalizacja według systemu Gundersen: punkty ze skoku są przeliczane na straty czasowe na starcie biegu (1 punkt = 4 sekundy; 15 punktów = 1 minuta). Lider po skoku rusza jako pierwszy, a o medalu decyduje kolejność na mecie biegu 10 km techniką dowolną.
Stawka liczy 36 zawodników z 15 reprezentacji. Wśród nazwisk z najwyższej półki są Johannes Lamparter (Austria) – lider klasyfikacji generalnej PŚ sezonu 2025/26, Jens Luraas Oftebro (Norwegia) i Einar Luraas Oftebro (Norwegia), a także Niemcy Julian Schmid, Vinzenz Geiger, Johannes Rydzek, Fin Ilkka Herola oraz Kristjan Ilves z Estonii. To zestaw, w którym różnice po skoku mogą być relatywnie niewielkie, a kluczowa staje się odporność tempowa na 10 km. W tle pozostaje zmiana pokoleniowa po erze Jarl Magnusa Riibera (Norwegia), który ogłosił zakończenie kariery po sezonie 2024/25. Dzisiejszy start ma więc także wymiar symboliczny: walka o pierwsze olimpijskie złoto w „nowym układzie sił”.
Polski akcent zapewniają Kacper Jarząbek i Miłosz Krzempek. Na skoczni wystartują na początku listy, co w Predazzo bywa istotne przy zmiennych podmuchach, choć o realnym przesunięciu w klasyfikacji tradycyjnie rozstrzyga bieg pościgowy.
- Serię próbną wygrał Oftebro. Krzempek 28., Jarząbek 34.
- Skoki: Jarząbek tylko 78,5 m., złapał się za głowę, bo to bardzo słaby skok. Debiutant Krzempek dużo lepiej: 90m i wychodzi na prowadzenie. Na razie najlepiej Japończycy. Estończyk Ilves wychodzi na prowadzenie, a jest dobrym biegaczem. Krzempek będzie po skokach 29. A Jarząbek ostatni 36. Rydzek już za stary – przeciętny skok. Fin Herola też nie najlepiej. Austriak Thomas Rettenegger drugi ze stratą 15s do Estończyka. Trochę słabiej jego młodszy brat Stefan. Einar Luraas Oftebro też nie wyprzedzi Ilvesa, przynajmniej w skokach, bo w biegu na luzie odrobi 22 sekundy. Niemiec Julian Schmid dopiero 11. Jens Luraas Oftebro – dobry skok 104 m., ale miał dobry wiatr i jest 6 – odrobi w biegu. Wieje pod narty. Lamparter 104,5 m. – najdłuższa próba, ale ma odjęte punkty za wiatr – dopiero 6. Sensacyjnie skoki wygra Estończyk. Ale w biegu faworytem są Norwegowie.

- Bieg rozpoczyna Estończyk, za nim jednak zawodnicy dużo lepiej spisujący się w biegu – szczególnie Norwedzy. Początek spokojny, Estończyk utrzymuje przewagę 20 sekund. W grupie pościgowej – „czarowanie”, strata 23 sekund do Ilvesa. Wzięli się do roboty, albo Estończyk osłabł. Przewaga stopniała do 10 sekund. Ilves dogoniony na półmetku. W czołówce 7 zawodników. Mała kraksa na czele – Fin zajechał Norwegowi. Polak Krzempek spada w kwalifikacji. Wyprzedzamy tylko Chińczyka. Zaraz nas zdublują. Koniec trzeciej pętli. Cały czas siódemka na czele. Została „piątka”. Atak Jens Luraas Oftebro. Goni go Johannes Lamparter. Dogonił ich Fin Eero Hirvoven.
Złoto dla Norwegii – J. L. Oftebro. Srebro Austriak – Lamparter. Brąz Finlandia Hirvoven.

Pierwsza dwójka spodziewana, ale już medal dla Fina jest niespodzianką. Rewelacyjny Estończyk Ilves skończył na 6. miejscu. Na Polaków jeszcze poczekamy. Jarząbek 33. wyprzedził trzech, w tym 35. przedostatniego Krzempka.
Supergigant mężczyzn
Środowy supergigant mężczyzn odbędzie się na trasie Stelvio w Bormio. Start pierwszego zawodnika o 11:30. Stawka liczy 42 nazwiska. Wersja olimpijska trasy dla supergiganta ma parametry wyraźnie „sportowe”, a nie tylko szybkościowe: długość 2414 m i różnica poziomów 714 m. Ustawienie przewiduje 46 bramek (42 skrętne). Trasę układa Lorenzo Galli (Włochy), co zwykle oznacza akcent na rytm i czystość linii w kluczowych fragmentach. Jest tylko jeden przejazd, nie ma miejsca na błędy.
W centrum narracji jest szwajcarsko-włoska rywalizacja po zjeździe: Franjo von Allmen (Szwajcaria) i Giovanni Franzoni (Włochy) mają za sobą ściganie „na żyletki” na Stelvio, a w supergigancie do głosu ma dojść bardziej techniczna strona trasy. W tym ujęciu naturalnie rosną notowania Marco Odermatt (Szwajcaria), który ma tu liczyć na drugi, a pierwszy medal Igrzysk.
Do grona realnych kandydatów do podium dochodzą nazwiska z najmocniejszych ekip szybkościowych: Vincent Kriechmayr (Austria) i Stefan Babinsky (Austria), a także Amerykanie Ryan Cochran-Siegle (USA) oraz River Radamus (USA). Uzupełnieniem „lokalnego” wątku są Włosi z doświadczeniem na Stelvio: Dominik Paris (Włochy) i Mattia Casse (Włochy).
Amerykanin Ryan Cochran-Siegle obejmuje prowadzenie. Franjo von Allmen znakomicie – trzecie złoto? Włoch Franzoni bez medalu – nie pomogło gospodarskie ustawienie bramek. Odermatt zawalił dolną część i jest dopiero trzeci – czy będzie medal? Paris z wypiętą nartą – było ustawiać pod siebie bramki? Ostatni Włoch też słabo. Pozamiatane, triumf Szwajcarii, sukces USA, pech Francuza Nils Allegre, który przegrał medal o 0.03s, klęska Austrii i Włoch, słabo Norwegowie.
Trzeci złoty medal dla Franjo von Allmen, srebro dla Amerykanina Ryan Cochran-Siegle. Wielki Mistrz Odermatt dopiero trzeci – minimalnie wywalczył brąz.

Biathlon 15 km kobiet
Środowy bieg indywidualny kobiet otwiera najdłuższy dystans w programie pań podczas tych igrzysk. Start rywalizacji zaplanowano na 14:15 w Anterselva Biathlon Arena. Zawodniczki ruszają interwałowo (co 30 sekund), pokonują pięć pętli i cztery razy meldują się na strzelnicy w układzie leżąc–stojąc–leżąc–stojąc, a każde pudło oznacza doliczenie jednej minuty do czasu końcowego.
Wśród głównych faworytek Suvi Minkkinen (Finlandia), Dorothea Wierer (Włochy) oraz Francuzki: Julia Simon, Lou Jeanmonnot i Justine Braisaz-Bouchet. Z punktu widzenia układu startu kluczowa może być środkowa część listy, gdzie skupia się gęstość nazwisk z absolutnego topu. W krótkich odstępach pojawiają się m.in. Minkkinen, Wierer, Simon, Lisa Vittozzi (Włochy), Hanna Öberg (Szwecja), Elvira Öberg (Szwecja), Franziska Preuß (Niemcy) oraz Ingrid Landmark Tandrevold (Norwegia).
Polski skład tworzą cztery zawodniczki: Natalia Sidorowicz (nr 7; start o 14:18:30), Kamila Żuk (nr 35; start o 14:32:30), Joanna Jakieła (nr 67; start o 14:48:30) oraz Anna Mąka (nr 72; start o 14:51:00).
- Ruszyła Sidorowicz. Hanna Öberg startuje. Siostra Elvira też już w walce o medale. Preuß rusza po raz ostatni w swojej karierze na olimpijską trasę.
- Pierwsze strzelanie. Sidorowicz bezbłędnie i obejmuje prowadzenie. Czeszka Tereza Vobornikova lepsza. Norweżka Krakstad Johansen także bezbłędna. Amerykanka Deedra Irvin wychodzi na prowadzenie. Słowaczka Paulina Batovska Fialkova – szybko, celnie i jest pierwsza. Żuk – fatalnie, trzy pudła. Julia Simon bezbłędnie wyprzedza Słowaczkę. Jeanmonnot bezbłędnie. Jakieła pudło jedno. Mąka też jeden błąd.
- Drugie strzelanie. Sidorowicz niestety pierwszy strzał spudłowany – jest druga. Johansen bezbłędnie. Bułgarka Lora Hristova bezbłędnie i prowadzi. Irvin pudło. Żuk też pudło. Prowadzi Theresa Hauser z Austrii. Camilla Bened bezbłędnie i jest pierwsza. Preuß wychodzi na prowadzenie po dobrym strzelaniu. Jakieła dwa błędy pod koniec strzelania. Mąka jedno pudło.
- Trzecie strzelania. Sidorowicz na leżąco bardzo pewnie. Ukrainka Oleksandra Merkushyna trzecie bezbłędne strzelanie. Johansen bezbłędnie i puka do strefy medalowej. Żuk coraz lepiej – bezbłędnie. Hauser znakomite strzelanie i wyprzedza Johansen. Julia Simon z jednym błędem jest trzecia. Preuß strzelała długo, ale celnie. Bened zawaliła – pudło. Jakieła bezbłędnie. Mąka jeden błąd.
- Czwarte strzelanie. Szwajcarka Lea Meier bezbłędnie i skończy zawody z 1 minutą karną. Szkoda pudła Sidorowicz – strzelała szybko, chyba ryzykowała. Johansen spudłowała i medalu nie będzie. Bułgarka Hristova – czwarte czyste strzelanie – sensacja. Niemka Vanessa Voight też czyste strzelanie, ale wolniejsza od Bułgarii. Bez czystego strzelania trudno będzie o medal. Żuk komplet – nie mogła tak zacząć? Włoszka Dorothea Wierer trzecia. Julia Simon wychodzi na prowadzenie pomimo jednego pudła – świetnie biegnie, może nawet wygrać. Jeanmonnot z dwoma błędami, ale świetnie biegnie. Jakieła dwa punkty. Mąka bezbłędnie.
- Finisz. Sidorowicz na mecie. Bułgarska 22-latka Hristova na mecie – kto wie czy nie będzie medalu. Voight nie wyprzedzi. Wierer przegrywa z Hristovą. Julia Simon na zdecydowanym prowadzeniu. Lou Jeanmonnot mimo dwóch pudeł biegiem wychodzi na srebro.
Złoto i srebro dla Francji. Sensacyjny brąz rewelacyjnej Bułgarki.

Polki słabo strzelały – dzisiaj trzeba było nie pudłować. Czas biegu był lepszy. Można gdybać… gdyby Sidorowicz strzelała bezbłędnie byłby brąz, gdyby Żuk strzelała celnie byłoby srebro… Ostatecznie Sidorowicz 23., Żuk 43. , Mąka 45., Jakieła 66.
Muldy kobiet
Środa w Livigno przynosi jeden z najbardziej „surowych” testów techniki w całym programie narciarstwa dowolnego. O 11:00 odbędzie się kwalifikacja, a od 14:15 rusza finał mogulsów kobiet na obiekcie Livigno Aerials & Moguls Park.
W mogulsach wynik nie jest prostą pochodną szybkości. Przejazd oceniany jest w trzech składowych: skręty (największa część punktacji), elementy powietrzne na dwóch skoczniach oraz czas, który domyka rachunek sportowej „ekonomii ryzyka”.
Format olimpijski sprzyja dramaturgii. Z wczorajszej kwalifikacji awans bezpośredni uzyskało 10 zawodniczek, a dziś kolejne 10 dołączy po drugiej kwalifikacji. Rywalizacja ma dwa etapy: startuje 20 zawodniczek, a najlepsza ósemka przechodzi do szerokiego finału, który rozstrzyga o medalach, z tym że wyniki nie są „przenoszone” między etapami.
W centrum uwagi jest Jakara Anthony (Australia), która w kwalifikacji była najlepsza mimo problemów zdrowotnych, oraz Perrine Laffont (Francja), jedna z najbardziej kompletnych technicznie zawodniczek w stawce. Wysoko uplasowały się Amerykanki Elizabeth Lemley i Olivia Giaccio. Trzecia Amerykanka Jaelin Kauf, srebrna medalistka z Pekinu, po błędzie na skoczni spadła daleko i musi ratować awans w porannej kwalifikacji. W tym formacie taki „drugi oddech” bywa równie niebezpieczny dla rywalek, co dla samej zawodniczki — wymusza maksymalnie ofensywny, ale nadal czysty przejazd.
- Kauf znowu słabo – może nie wejść do finału. Australijka Charlotte Wilson z awansem. Austriaczka Avital Carroll także. Kolejna reprezentantka Kazachstanu Yuliya Galysheva. Kanadyjka Jessica Linton i kolejna Kazaszka zawodniczka Anastassiya Gorodko. Kanadyjka Ashley Koehler. Japonka Rino Yanagimoto też z awansem. Teraz Kauf. Wybroniła się – awansuje z drugim wynikiem. stawkę finału uzupełnia trzecia Kazaszka Ayaulym Amrenova.
- Rozpoczyna się pierwsza faza finałowa. Anthony najlepsza. Druga z czeluści piekła Kauf. Trzecia Japonka Hinako Tomitaka.
- Amerykański atak na medale. Pełny przewrót w ścisłym finale.
Elizabeth Lemley ze złotym medalem. Jaelin Kauf ze srebrnym. Perrine Laffont daje Francuzom brąz.

Saneczkarstwo
Środowy blok saneczkarski w Cortina Sliding Centre „Eugenio Monti” to rywalizacja dwójek rozegrana w formule dwóch ślizgów, których czasy sumują się do wyniku końcowego. Na nowym torze szczególną wagę przypisuje się wyjściu z sekwencji zakrętów „Labirinti” (czwarty zakręt), wskazywanej przez zawodników jako klucz do „czystego” przejazdu.
Zawody będą rozgrywane naprzemiennie: najpierw pierwszy ślizg kobiet, potem pierwszy ślizg mężczyzn, następnie drugi ślizg kobiet i na koniec drugi ślizg mężczyzn.
- 17:00 – dwójki kobiet, ślizg 1
- 17:51 – dwójki mężczyzn, ślizg 1
- 18:53 – dwójki kobiet, ślizg 2 (medale)
- 19:44 – dwójki mężczyzn, ślizg 2 (medale)
W dwójkach mężczyzn punkt odniesienia stanowią Niemcy Tobias Wendl i Tobias Arlt, którzy celują w czwarte z rzędu olimpijskie złoto. Jednocześnie treningi pokazały, że na tym torze realnie „wchodzą do gry” także inni: najszybsze czasy w wybranych przejazdach treningowych uzyskali Włosi Emanuel Rieder z Simonem Kainzwaldnerem oraz Łotysze uskrzydleni wczorajszym sukcesem swojej rodaczki: Martins Bots z Robertsem Plūme. Polska para Wojciech Chmielewski i Michał Gancarczyk – żeby tylko nie przyniosła wstydu.
W dwójkach kobiet – rozgrywanych olimpijsko po raz pierwszy – faworytem są Austriaczki Selina Egle i Lara Kipp oraz Niemki Dajana Eitberger z Magdaleną Matschiną oraz duet gospodarzy: Andrea Vötter i Marion Oberhofer. Polska para Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska ma realne szanse na miejsce w „ósemce”.
- Pierwszy przejazd dla Włoszek. Niemki z minimalną stratą 0,022 sekundy. Polki z drobnym błędem na ósmym miejscu.
- W drugim przejeździe gospodynie powiększyły przewagę dając Włochom kolejny złoty medal. Drugie miejsce utrzymały Neimki, dopiero trzecie Austriaczki.
Andrea Vötter i Marion Oberhofer mistrzyniami, Dajana Eitberger z Magdaleną Matschiną mają srebro, a Andrea Vötter i Marion Oberhofer tylko brąz.
Bezbłędny przejazd Polek, przy błędach rywalek, dał fantastyczne szóste miejsce. Przy okazji otworzył dyskusję o kondycji polskiego saneczkarstwa. Lada chwila ruszą zbiórki społeczne na zakup sanek dla naszych bohaterek.
Te emocje buzują cały czas i ciężko się wypowiedzieć. Jesteśmy na maksa szczęśliwe. To ponad nasze oczekiwania. Najwyżej celowałyśmy w siódemkę, a ta szóstka to spełnienie marzeń.
Zapytana o to, jak do tego doszło, że udało im się ukończyć zawody na tak wysokim miejscu skoro jeżdżą na sankach, które mają 9 lat.
Nie wiem. Jesteśmy po prostu zaje*****

Dramat Amerykanów Marcusa Muellera i Ansela Haugsjaa: po pierwszym przejeździe prowadzili, bijąc rekord toru i obejmując liderowanie różnicą 0.003 s, ale błąd w końcowej fazie drugiego ślizgu zepchnął ich na 6. miejsce (1:45.293).
Złoto zdobyli też Włosi Emanuel Rieder i Simon Kainzwaldner. Podium uzupełnili Austriacy Thomas Steu i Wolfgang Kindl, oraz Niemcy Tobias Wendl i Tobias Arl.

Polską obsadę w męskich dwójkach stanowili Wojciech Chmielewski i Michał Gancarczyk – zakończyli start na 13. pozycji (1:46.246), z wyraźnie słabszym drugim przejazdem niż pierwszym.
Łyżwiarstwo figurowe – pary taneczne
W środę o 19:30 w Milano Ice Skating Arena odbędzie się program dowolny, który zamknie rywalizację w tańcu na lodzie i rozstrzygnie o medalach.
Po programie rytmicznym prowadzą Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron (Francja) z notą 90,18, wyprzedzając Madison Chock i Evan Bates (USA) o 0,46 punktu (89,72). Trzecie miejsce zajmują Piper Gilles i Paul Poirier (Kanada) – 86,18, a za nimi są Lilah Fear i Lewis Gibson (Wielka Brytania) – 85,47 oraz Charlène Guignard i Marco Fabbri (Włochy) – 84,28. Układ podium pozostaje więc płynny: różnica między brązem a czwartą pozycją to 0,71 punktu, a między czwartą a piątą 1,19.
W tanecznej formule olimpijskiej wynik końcowy to suma dwóch segmentów, a program dowolny ma większą „masę” punktową niż rytmiczny. W praktyce oznacza to, że prowadzenie po pierwszej części jest istotne, ale nie daje immunitetu: o złocie decyduje jakość i trudność elementów technicznych (poziomy, GOE), a także komponenty (kompozycja, prezentacja, umiejętności jazdy). Wątek dnia ma również wymiar „systemowy”. Dominacja Ice Academy of Montreal: 13 z 23 duetów startujących w zawodach trenuje w tym ośrodku, w tym oba zespoły z pierwszej dwójki. To specyficzna dynamika — rywale znają swoje programy na pamięć, a minimalne detale w poziomach i jakości wykonania mogą przesuwać klasyfikację. W obozie amerykańskim kluczowe będzie ograniczenie „strat na protokole”. Po programie rytmicznym Chock i Bates stracili prowadzenie po przeglądzie technicznym jednego z elementów (obniżenie poziomu), co przy tak małej różnicy punktowej okazało się rozstrzygające. W programie dowolnym stawką są przede wszystkim czyste sekwencje kroków, stabilne twizzle, kontrola krawędzi oraz pewność w seriach podnoszeń — tam najłatwiej „gubi się” poziomy i GOE. Za plecami faworytów realny jest scenariusz walki o brąz między Kanadą a Wielką Brytanią, przy presji gospodarzy. Fear i Gibson mają dystans „na jedno wyraźne potknięcie” do podium, a Guignard i Fabbri — przy wsparciu trybun — będą atakować agresywnie, licząc na maksymalną punktację w elementach choreograficznych i komponentach.
W Free Dance duet francuski ponownie był najlepszy (135,64), ale Amerykanie odpowiedzieli niemal równorzędnym występem (134,67). Kanadyjczycy utrzymali wysoki poziom (131,56) i domknęli sprawę brązu bez konieczności „oglądania się” na resztę stawki. W praktyce o złocie przesądziła jakość wykonania elementów i komponenty programu przy utrzymaniu czystego przejazdu w sytuacji, gdy margines błędu wynosił ułamki punktu.
Złoto dla Fournier Beaudry/Cizeron; srebro dla Chock/Bates; brąz dla Gilles/Poirier.

Hokej na lodzie
Nareszcie rusza turniej mężczyzn. Jednak w hokeju jak w piłce nożnej – to jest sport męski.
Na turniej mężczyzn w Mediolanie przyjadą zawodnicy NHL (po raz pierwszy na igrzyskach od 2014 r.), a rywalizacja toczy się według przepisów IIHF, które w kilku detalach wyraźnie zmieniają rytm gry i sposób prowadzenia meczów. W porównaniu z NHL częściej widać „miękkie”, ale konsekwentne podejście do bezpieczeństwa: bójki kończą się surowiej, zawodnik po utracie kasku musi natychmiast zjechać z lodu, a ochraniacze szyi są obowiązkowe.
W fazie grupowej gra 12 drużyn, podzielonych na trzy grupy po cztery zespoły.
Grupa A: Kanada, Czechy, Szwajcaria, Francja.
Grupa B: Finlandia, Szwecja, Słowacja, Włochy.
Grupa C: USA, Niemcy, Dania, Łotwa.
Każda drużyna rozgrywa trzy mecze (łącznie 18 spotkań w grupach). Po fazie grupowej tworzony jest wspólny ranking 1D–12D (m.in. punkty, bilans bramek, bramki zdobyte; w przypadku konieczności rozstrzygania – także kryteria „fair play” i pozycja w rankingu IIHF). Czterej najlepsi (zwycięzcy grup i najlepszy zespół z drugiego miejsca) uzyskują bezpośredni awans do ćwierćfinałów, a pozostałe osiem ekip gra kwalifikacyjny „mecz o ćwierćfinał”.
W narracji turnieju od pierwszego dnia mocno wybrzmiewa „powrót gwiazd” i szybka adaptacja do realiów olimpijskich: inne nawyki meczowe, mniej czasu na zgranie i specyficzna presja krótkiego turnieju pucharowego.
- Finlandia (obrońca złota z Pekinu) wchodzi do gry z ambicją utrzymania statusu, ale i z realnym ciężarem oczekiwań; liderami mają być m.in. Mikko Rantanen, Sebastian Aho i Miro Heiskanen.
- Szwecja buduje przewagę jakości na całym lodzie – zwłaszcza w defensywie, gdzie wciąż robią wrażenie nazwiska pokroju Victor Hedman i Erik Karlsson.
- Słowacja liczy na impuls ofensywny i efekt turniejowego „momentum”, a centralną postacią ma być Juraj Slafkovsky, pamiętany z bardzo mocnego turnieju w 2022 roku.
- Włochy grają w roli gospodarza i jednocześnie największego underdoga; to jedyny uczestnik bez aktywnego zawodnika NHL, co ustawia ich punkt odniesienia raczej na poziomie walki o pojedyncze sukcesy przy wykorzystaniu atutu własnej publiczności.
Słowacja ograła broniącą tytułu Finlandię 4:1, a Szwecja wygrała z gospodarzami z Włoch 5:2.
W meczu Słowaków wyróżnił się Juraj Slafkovský (Słowacja), autor dwóch bramek, a bramkarz Samuel Hlavaj (Słowacja) długo utrzymywał zespół w grze serią kluczowych interwencji.
Spotkanie Szwecji z Włochami miało bardziej „filmowy” przebieg niż wskazywałyby przedmeczowe przewidywania: gospodarze dwukrotnie doprowadzali do remisu, a o przełamaniu przesądziła bramka William Nylander. Z włoskiej strony w centrum uwagi znalazł się Damian Clara – bardzo obciążany strzałami, po czym musiał zejść z lodu w końcówce.
Po pierwszej kolejce w grupie B prowadzą Szwecja i Słowacja (po 3 pkt), a Finlandia i Włochy są bez punktów.
Curling
W curlingu zakończyła się już rywalizacja par mieszanych, a dziś startuje turniej drużynowy mężczyzn. Turniej kobiet rusza jutro. Wszystkie zawody curlingu odbywają się w Cortina Olympic Stadium w Cortina d’Ampezzo.
Pierwsza sesja fazy pucharowej rozpoczyna się dziś o 19:05 i obejmuje cztery spotkania:
- Szwecja – Włochy
- Kanada – Niemcy
- Czechy – USA
- Chiny – Wielka Brytania
Format jest klasyczny: 10 drużyn gra systemem każdy z każdym, a cztery najlepsze awansują do rundy medalowej. Przyzwyczajeni do turnieju mieszanego muszą „obczaić” istotne różnice:
- rozgrywa się 10 endów, mecze są dłuższe nawet blisko 3 godziny
- każda ekipa zagrywa 8 kamieni na end (po dwa na zawodnika)
- limit czasowy wynosi 38 minut
- opiera się na zasadach Free Guard Zone / no-tick: ochrona kamieni do momentu przed 6. rzutem w endzie
- nie ma „power play”
- kolejność rzutów jest z góry zadeklarowana i stała na mecz (rotacja i role skip/vice-skip)
W ujęciu przedstartowym za głównego faworyta turnieju mężczyzn uchodzi reprezentacja Wielkiej Brytanii z Bruce’em Mouatem jako skipem. Najpoważniejszym rywalem pozostaje Szwecja — obrońcy tytułu prowadzeni przez Niklasa Edina. W ścisłej grupie medalowych kandydatów jest też Kanada z Bradem Jacobsem na czele — mistrzem olimpijskim z 2014 r. Czwartą siłą jest Szwajcaria z Yannickiem Schwallerem. Za nimi układa się grupa ekip, które częściej są klasyfikowane jako groźne „czarne konie” niż turniejowy numer jeden: Włochy z Joelem Retornazem na własnym lodzie, Norwegia z Magnusem Ramsfjellem oraz USA z Danielem Casperem, którzy sami mówią o bardzo trudnej czołówce złożonej z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Kanady.
- Otwarcie przyniosło od razu największą historię dnia: gospodarze z Włoch pokonali broniącą tytułu Szwecję 7:6. Mecz ułożył się na korzyść Italii już w pierwszych endach, gdy po kradzieży punktu i późniejszym „trójpunktowym” zagraniu Joela Retornaza (Włochy) gospodarze wyszli na 4:1 do przerwy. Szwedzi wrócili do gry i doprowadzili do 5:5, ale dwa punkty Włochów w dziewiątym endzie ustawiły końcówkę; Szwedzi zdołali już tylko zmniejszyć stratę w dziesiątym.
- W pozostałych spotkaniach sesji otwarcia Bruce Mouat (Wielka Brytania) pewnie rozpoczął rywalizację, prowadząc Brytyjczyków do zwycięstwa 9:4 nad Chinami.
- Najbardziej nerwowo było w starciu Kanady z Niemcami: Brad Jacobs (Kanada) wygrał 7:6 dopiero w dodatkowym endzie po tym, jak Niemcy doprowadzili do dogrywki w ostatniej odsłonie.
- Z kolei Amerykanie odwrócili losy meczu z Czechami i wygrali 8:7 — kluczową rolę odegrał Daniel Casper (USA), który poprowadził comeback i domknął wynik w końcówce.
Klasyfikacja medalowa
W klasyfikacji medalowej prowadzi Norwegia z dorobkiem 7 złotych medali (łącznie 13 krążków), wyprzedzając USA (4 złote; 12 medali) oraz Włochy (4 złote; 13 medali), które mimo remisu z Norwegią w liczbie wszystkich medali ustępują jej liczbą zwycięstw; dalej plasują się m.in. Szwajcaria (4 złote; 7 medali), Niemcy (3 złote; 8 medali) i Francja (3 złote; 7 medali), a Polska ma na tym etapie 1 srebrny medal i współdzieli 17. miejsce.

