Śmierć nigdy nie odpuszcza, nawet w młodzieżowym liceum.
Pół roku po tragicznej śmierci lidera licealnej drużyny koszykówki w szkole pojawia się nowa, wyraźnie wycofana uczennica. Dostaje po nim szafkę, w której odnajduje tajemniczy artefakt z gwizdkiem.
Horror jakich wiele, ale pojawiają się nietypowe motywy.
Liceum
Sprawnie wypada wprowadzanie bohaterów. Co prawda niektórzy szybko opuszczają grono żywych, jednak twórcom wystarczy jedna scena, by trafnie nakreślić charakterystykę. Wyrazistość postaci, uzupełniona młodzieżowym klimatem, stanowi solidny punkt wyjścia do horroru. Budowanie napięcia na kontraście pomiędzy młodzieńczą urodą i witalnością a nieuchronnością śmierci ma potencjał. Kontrast ten dobrze spina młoda licealistka, która doświadczyła widoku śmierci podczas pracy w szpitalu.
Artefakt
Niestety ograny pomysł z artefaktem z przeszłości i zbyt szybkie pojawienie się demona psują nastrój grozy. Całość staje się sztampowa i przewidywalna. Ciekawie zapowiada się motyw ujawniania przyczyn okoliczności śmierci człowieka, jednak połączenie z klątwą burzy także ten zamysł. Końcowe rozwiązanie jest ograne, wykorzystano je w wielu podobnych fabułach.
Lesbijki
Film jest solidnie zrealizowany. Zatrudniono atrakcyjnych młodych aktorów. Aczkolwiek ich potencjał wizualny nie został naturalnie wykorzystany. Zupełnie niepotrzebnym elementem jest wprowadzenie dziewczyn homoseksualnych i rozwijanie tego wątku. Lesbijki w horrorach – może tego jeszcze nie było. Zresztą twórcy mieli wyraźnie lewackie skrzywienie, bo jako negatywną postać uczynili księdza handlującego narkotykami.
Gore
Najbardziej jednak kuleje warstwa wizualna, jakby środków na efekty specjalne zabrakło albo ekipa nie miała zbyt wiele umiejętności w tym zakresie. Przy tym, że film traktuje się poważnie, krwawe sceny wyglądają bardzo słabo. Jak już twórcy mieli takie ambicje, mogli lepiej uzasadnić nieuchronność śmierci. Z ciekawszych pomysłów zostaje co najwyżej scena po napisach.
Horror
Horrory cieszą się zainteresowaniem szerszej publiczności. Także ten zbiera przyzwoitą frekwencję. O ocenach jednak już tego nie można powiedzieć. Raczej zadowoli tylko niewymagających jakiejkolwiek oryginalności fanów filmów grozy.
„Dźwięk śmierci” nie wyróżnia się niczym oryginalnym, korzystając z wyświechtanych szablonów filmów grozy. Chyba że orientacja seksualna głównej bohaterki ma być czymś niezwykłym.
Atuty:
- sprawne wprowadzanie postaci
- wyrazistość bohaterów
- licealny klimat
- ładne aktorki
- scena po napisach
Mankamenty:
- szablonowość
- przewidywalność
- dziury logiczne
- niewykorzystany motyw nieuchronności śmierci
- zbyt poważne traktowanie przy niedociągnięciach scenariuszowych
- tanie efekty specjalne
- operowanie standardowymi metodami straszenia
- uwypuklenie wątku homoseksualnego
- motyw duchownego handlarza prochami
Polecane dla:
- fanów wszelakich horrorów
- świadomych nieuchronności śmierci
- nie mających nic przeciwko powtarzalności i przewidywalności
- lesbijek
- koszykarzy
- licealistów
Zwiastun:
- reżyseria: Corin Hardy
- scenariusz: Owen Egerton na podstawie własnego opowiadania
- zdjęcia: Björn Charpentier
- montaż: Nick Emerson
- muzyka: Doomphonic
- scenografia: Jennifer Spence
- dekoracja wnętrz: Kari Measham
- kostiumy: Leslie Kavanagh
- dźwięk: Garret Farrell, Steve Fanagan, Shalini Agarwal, Mehrnaz Mohabati, Katrina Castillou, Miles Henry, Will Frances
- obsada: Dafne Keen, Sophie Nélisse, Sky Yang, Percy Hynes White, Nick Frost, Ali Skovbye, Michelle Fairley, Mika Amonsen, Janaya Stephens, Stephen Kalyn, Jhaleil Swaby
