„Umbra” – Paulina Świst

Świst naoglądała się „Piły”.

Prokurator Artur Cieniowski nieraz budził się skacowany, w obcym mieszkaniu i u boku nieznanej kobiety, więc sam widok obcego łóżka nie robi na nim większego wrażenia. Tym razem szok okazuje się jednak dużo większy, bo sytuacja szybko robi się naprawdę poważna, a jednym z jej najważniejszych elementów staje się znienawidzona adwokatka Zofia Bojarska.

Pisząca coraz bardziej hurtowo i wyraźnie korzystająca z popularności własnych schematów autorka po raz kolejny sięga po sprawdzony duet bohaterów. Tym razem opiera go na kontraście między prokuratorem a adwokatką. Oboje mają już za sobą zawodowe starcia, więc wchodzą w relację pełną napięcia, uszczypliwości i złośliwości. Taki układ od razu ustawia dynamikę między nimi, a dalszy rozwój tej relacji łatwo przewidzieć. On funkcjonuje jako pożeracz kobiecych serc, ona jest atrakcyjna i pewna siebie, więc szybko uruchamia się dobrze znany mechanizm przyciągania opartego na konflikcie.

Odmienna okazuje się za to sytuacja, w jakiej zostają postawieni bohaterowie. Główny nurt narracji wrzuca ich w scenariusz żywcem wyjęty z filmowej serii „Piła”. Równolegle pojawiają się retrospekcje, które stopniowo odsłaniają, jak doszło do tej sytuacji.

Ważny okazuje się też motyw działania złoczyńcy. Jego postępowanie w pewnym stopniu daje się zrozumieć, bo wyrasta z realnego problemu internetowego hejtu. Anonimowa nagonka, napędzana frustracją, zawiścią i poczuciem bezkarności, zamienia się w przemoc uderzającą w zwykłych ludzi. Jej skutkami są depresja, załamania nerwowe, rozpad relacji i utrata zawodowej pozycji.

Świst zostaje przy stylu dobrze znanym ze swoich wcześniejszych książek. Narrację prowadzi naprzemiennie z perspektywy dwojga bohaterów, dzięki czemu historia stale trzyma tempo i nie wypada z rytmu. Akcja pędzi szybko, opiera się na dość znanych schematach i często daje się przewidzieć, ale mimo to skutecznie budzi emocje. Scen erotycznych jest mniej niż w pierwszych książkach autorki, za to są lepiej wyważone, bardziej dopracowane i podane z większym wyczuciem.

Ciekawym dodatkiem jest też wątek autobiograficzny. W postaci drugoplanowej łatwo dostrzec echo kariery pisarskiej, która wyraźnie przypomina drogę zawodową samej autorki.

Jedynym słabszym zagraniem pozostaje ostatni rozdział. Miał zadziałać jako finałowy suspens, ale wypada zbyt pretensjonalnie i bardziej sygnalizuje ciąg dalszy, niż naprawdę domyka historię. To wyraźna zapowiedź kolejnej książki, na którą — znając tempo publikacji pisarki — czytelnicy raczej długo nie poczekają.

„Umbra” to klasyczny styl Pauliny Świst wzmocniony pomysłami à la „Piła” i ważnym tematem internetowego hejtu.

Przeczytane w Zambrowie w Święta Wielkanocne w dniach 4-6 kwietnia 2026 roku. READLIST2026 8/52

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *