„Wpatrując się w słońce”: sto lat kobiet (ocena: 3/10 za Altmark)

Jedno gospodarstwo, różne epoki i losy kobiet.

Alma, Erika, Angelika i Lenka żyją w innych dekadach, ale łączy je to samo miejsce i podobny ciężar doświadczeń.

Niemiecka reżyserka Mascha Schilinski buduje historię z urywków, skojarzeń i obrazów, swobodnie przeskakując między czasami oraz bohaterkami. To oryginalna formuła, ale misterna konstrukcja skrywa opowieść chłodną i zupełnie nieangażującą. Taka narracja oparta na niedopowiedzeniach traci siłę przekazu. Portret kobiet z różnych epok zamienia się w hermetyczną układankę, która pozostaje obojętna. Brak wyraźnie poprowadzonej fabuły szybko odbiera tej historii ciężar i atrakcyjność. To jeden z tych filmów, które lepiej znać przed seansem niż odkrywać w trakcie oglądania, bo swobodne przeskoki między wątkami oraz epokami błyskawicznie rodzą zniechęcenie, a monotonia pojawia się szybciej niż realne zaangażowanie. 

  • Alma to dziewczynka z początku XX wieku, wychowywana w surowym domu. Jej świat wiąże się ze śmiercią, żałobą i wojennym lękiem. Ważną figurą pozostaje brat Fritz, okaleczony po wojnie.
  • Erika żyje w latach 40. To nastolatka zawieszona między ciekawością ciała, lękiem i fascynacją cierpieniem. Jej wątek najmocniej odsłania, jak dojrzewanie zostaje skażone przez przemoc, tabu i rodzinne milczenie.
  • Angelika funkcjonuje w latach 80., w realiach NRD. Wnosi rys buntu i seksualnego przebudzenia, ale także ona zostaje wpisana w ten sam porządek kontroli, napięcia i przemocy.
  • Lenka jest współczesna. Jej obecność domyka całą konstrukcję, pokazując, że przeszłość nadal osiada w miejscu, obrazach i relacjach. 

Schilinski buduje opowieść o kobiecym losie wpisanym w miejsce, ciało i pamięć, ale tej koncepcji brakuje przejrzystości oraz emocjonalnej siły. Powracające motywy śmierci, przemocy, dojrzewania i pożądania tworzą gęsty klimat, jednak całość grzęźnie w formalnej manierze. W pamięci zostają pojedyncze obrazy, a nie pełnokrwiste postaci czy przejmujący dramat. Najbardziej odrzuca sekwencja finałowa, zbytecznie przedłużana, nie wykorzystująca dobrych okazji do zakończenia dużo wcześniej. 

Tytuł krążył przede wszystkim po festiwalach. Pokaz w Cannes zakończył się Nagrodą Jury, później otrzymał status niemieckiego kandydata do Oscara w kategorii międzynarodowej. W Polsce pojawił się najpierw na Tygodniu Filmu Niemieckiego, a następnie wszedł do ograniczonej dystrybucji studyjnej. 

 

Wpatrując się w słońce” to obraz oryginalny formalnie, ale emocjonalnie niestrawny. Pozostawia chłód, monotonię i poczucie obojętności wobec losów bohaterek.

 

Atuty:

 

Mankamenty:

 

Polecane dla:

 

Zwiastun:
  • reżyseria: Mascha Schilinski
  • scenariusz: Louise Peter, Mascha Schilinski
  • zdjęcia: Fabian Gamper
  • montaż: Evelyn Rack
  • muzyka: Michael Fiedler, Eike Hosenfeld
  • scenografia: Cosima Vellenzer
  • kostiumy: Sabrina Krämer
  • dźwięk: Kai Tebbel, Jürgen Schulz, Sebastian Heyser, Claudio Demel, Billie Mind
  • obsada: Hanna Heckt, Lea Drinda, Lena Urzendowsky, Laeni Geiseler, Luise Heyer, Claudia Geisler-Bading, Florian Geißelmann, Andreas Anke, Susanne Wuest, Gode Benedix

 

 

tytuł oryginalny: In die Sonne schauen

produkcja: Niemcy

gatunek: dramat feministyczno-mozaikowy

rok: 2025

data polskiej premiery: 17 kwietnia 2026 roku

dystrybucja: M2 Films

festiwale: Cannes, Tydzień Filmu Niemieckiego 2026, Energa CamerImage, Toronto, Valladolid

 

Obejrzany w poniedziałek 20 kwietnia 2026 roku o godz. 16:00 w kinie Kinoteka

Jak podobała Ci się ta recenzja?

Kliknij i oceń

Średniaocena 0 / 5. Ocena: 0

Bądź pierwszy i zagłosuj

Be the first to write a review

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *