Pięć ciąż – pięć historii.
Młode matki mieszkają w ośrodku, gdzie mierzą się z samotnością, presją, relacjami rodzinnymi oraz lękiem o przyszłość. W tak młodym wieku mierzą się z konsekwencjami swoich decyzji.
Dramat
Punkt wyjścia ma siłę, bo każda bohaterka niesie temat na osobny dramat. Film szybko roztrwania ten potencjał. Zamiast wciągającej opowieści powstaje nerwowy przegląd problemów, który skacze między wątkami, urywa emocje, rozprasza uwagę.
Zaangażowanie
Największa wada tkwi w konstrukcji. Każda historia zaczyna budzić ciekawość, po czym znika pod naporem kolejnej. Narracja działa jak katalog trudnych sytuacji: dziecko, rodzina, partner, opieka, decyzja, kryzys. Wszystko wydaje się ważne, lecz nic nie dostaje właściwego ciężaru. Film prosi o zaangażowanie, a jednocześnie stale je odbiera.
Chaos
Chaotyczny montaż niszczy rytm seansu. Sceny pojawiają się jak notatki z reportażu, bez dramaturgicznego napięcia, bez mocnej kulminacji, bez wyraźnego prowadzenia emocji. Bohaterki pozostają interesujące bardziej z założenia niż z efektu. Widz dostaje kilka obiecujących szkiców, zamiast pełnych portretów.
Monotonia
Do tego dochodzi nuda. Oszczędność formy zamienia się w jednostajność, realizm w bezwład, a cisza w pozę. Film często wygląda, jakby sam fakt podjęcia społecznie ważnego tematu miał wystarczyć za dramaturgię. Nie wystarcza. Kolejne sceny płyną ciężko, powtarzają podobne akcenty, budują wrażenie artystycznej powagi bez odpowiedniej siły.
Pretensjonalność
Pretensjonalność szczególnie razi tam, gdzie prosty ludzki dramat zostaje przykryty chłodną, demonstracyjnie surową formą. Zamiast bliskości pojawia się dystans. Zamiast poruszenia — zmęczenie. Zamiast wielogłosu — poszatkowany zbiór fragmentów, który bardziej sygnalizuje cudze cierpienie, niż pozwala je przeżyć razem z bohaterkami.
Potencjał
Najbardziej frustruje zmarnowany potencjał. Tematy są mocne, postacie mogłyby udźwignąć znacznie więcej, sytuacje mają dramatyczny ciężar. Film jednak rozmienia wszystko na drobne. Każdy wątek zostaje ledwie dotknięty, żadna opowieść nie zostaje naprawdę doprowadzona do emocjonalnego końca.
„Młode matki” mają ważny temat, lecz grzęzną w chaosie, nudzie oraz pretensjonalnej powadze. To film złożony z ciekawych historii, które wspólnie tworzą męczący, rozproszony seans.
Atuty:
- mocny punkt wyjścia
- potencjał poszczególnych historii
- ważny temat społeczny
- kilka interesujących bohaterek
- naturalne aktorstwo
- wiarygodne środowisko ośrodka
- autentyczne problemy młodych kobiet
- brak melodramatycznych uproszczeń
- pojedyncze poruszające sceny
- realistyczna atmosfera
Mankamenty:
- chaotyczna narracja
- urywanie historii
- częste przeskoki między wątkami
- ograniczone zaangażowanie emocjonalne
- słabo rozwinięte bohaterki
- monotonne tempo
- niedobór dramaturgii
- rozproszona uwaga widza
- pretensjonalna forma
- chłodny emocjonalnie przekaz
- brak wyrazistej kulminacji
- zmarnowany potencjał materiału
Polecane dla:
- fanów reżyserii braci Dardenne
- miłośników kina społecznego
- ceniących surowy realizm
- preferujących kino obserwacyjne
- zainteresowanych tematyką młodego rodzicielstwa
- sympatyków europejskich dramatów obyczajowych
- cierpliwych wobec powolnej narracji
- szukających kameralnych historii społecznych
Zwiastun:
- reżyseria, scenariusz: Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
- zdjęcia: Benoît Dervaux
- montaż: Marie-Hélène Dozo
- scenografia: Igor Gabriel
- obsada: Babette Verbeek, Elsa Houben, Janaïna Halloy Fokan, Lucie Laruelle, Samia Hilmi, Jef Jacobs, Günter Duret
tytuł oryginalny: Jeunes mères
produkcja: Belgia, Francja
gatunek: dramat kobieco-rodzinny
rok: 2025
polska premiera: 22 maja 2026
dystrybucja: Aurora Films
festiwale: Cannes 2025, Warszawski Festiwal Filmowy 2025 – sekcja Konfrontacje
Obejrzany w środę 3 czerwca 2026 roku o godzinie 16:45, w kinie Rejs.
