Sztuczna murawa w Nowym Targu przez długi czas Hutnikowi wyraźnie nie służyła. Tym razem krakowianie wreszcie znaleźli na niej sposób na zwycięstwo. Młoda drużyna pokazała przy tym dojrzałość zdecydowanie wykraczającą poza metryki zawodników. Świetna organizacja gry została poparta skutecznością oraz ogromną walecznością. Efekt był bardzo konkretny – wygrana 5:2 z Podhalem.
Początek zapowiadał jednak znacznie bardziej wyrównane spotkanie. Już w 7. minucie Hutnika na prowadzenie wyprowadził Oskar Kordykiewicz. Gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie. Niespełna trzy minuty później Michał Surzyn doprowadził do remisu.
Mecz szybko nabrał temperatury odpowiadającej tej panującej tego dnia w Nowym Targu. Na boisku było sporo twardej walki, lecz oba zespoły potrafiły połączyć ją z niezłym poziomem sportowym. Z czasem więcej inicjatywy przejmowało Podhale. Gospodarze naciskali, natomiast Hutnik zachowywał porządek oraz konsekwentnie czekał na swoją okazję.
Doczekał się jeszcze przed przerwą. W 37. minucie Bartosz Florek dał gościom prowadzenie 2:1.
Po zmianie stron Podhale ruszyło po wyrównanie. Dłużej utrzymywało się przy piłce, częściej przebywało na połowie rywala, lecz dobrze zorganizowany Hutnik skutecznie odpierał kolejne ataki. Młody zespół imponował spokojem. Każdy wiedział, gdzie powinien się znaleźć, a po odzyskaniu piłki krakowianie potrafili błyskawicznie przejść do konkretów.
Wtedy przyszło kilka minut, które praktycznie rozstrzygnęły spotkanie.
W 54. minucie na 3:1 trafił Nazar Ponomarenko, wprowadzony na murawę chwilę wcześniej. Pięć minut później Valentine Nweke podwyższył prowadzenie. Podhale musiało zaryzykować jeszcze mocniej. Hutnik wykorzystał powstałą przestrzeń, a w 66. minucie Oskar Zawada zdobył piątą bramkę.
Skuteczność gości po przerwie robiła wrażenie. Trzy celne uderzenia przyniosły trzy gole. Zespół potrafił przeczekać okres przewagi gospodarzy, zachować właściwe ustawienie, następnie bezlitośnie wykorzystać swoje momenty. Właśnie ta dojrzałość młodej drużyny stanowiła jeden z najważniejszych obrazów spotkania.
Od 74. minuty Podhale grało w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Petera Vosko. Paradoksalnie właśnie ostatni fragment pozostawił po stronie Hutnika pewien niedosyt. Przy wysokim prowadzeniu oraz przewadze jednego zawodnika można było oczekiwać pełniejszej kontroli nad wydarzeniami. Tymczasem gospodarze walczyli do końca, a w doliczonym czasie Tobiasz Kubik ustalił wynik na 5:2.
Swoje zwycięstwo Hutnik mógł świętować z liczną grupą kibiców z Nowej Huty. Mimo upału sektor gości przez całe spotkanie zapewniał drużynie głośne wsparcie. Na płocie pojawiła się również odpowiedź fanów Hutnika na kibicowskie zaczepki rywala z Reymonta.
Nowotarski teren został wreszcie zdobyty. Jeszcze ważniejszy pozostaje styl, w jakim dokonał tego młody Hutnik. Zespół wykazał się organizacją, charakterem oraz skutecznością, które pozwoliły przetrwać mocniejsze fragmenty Podhala, a później zdecydowanie wykorzystać własne szanse. Końcowe minuty przypomniały zarazem, że ta drużyna wciąż ma przestrzeń do rozwoju.






































