Hutnik wygrał dla Yankesa. Smutne pożegnanie na Suchych Stawach
Sobotnie spotkanie ze Stalą Stalowa Wola miało dla społeczności Hutnika Kraków znaczenie znacznie większe niż ligowe punkty. Tydzień po śmierci oraz cztery dni po pogrzebie Jakuba „Yankesa” kibice pożegnali zamordowanego kolegę. O godzinie 14:50 zgromadzili się na Placu Centralnym, wszyscy ubrani na czarno. Stamtąd ruszyli wspólnie w stronę Osiedla Willowego, gdzie 36-letni Jakub stracił życie. Na miejscu zapłonęły znicze, a uczestnicy marszu oddali mu hołd. Tego dnia wynik miał znaczenie, ale pamięć o Yankesie pozostawała ważniejsza od wszystkiego, co mogło wydarzyć się później na murawie.
Żałobny charakter utrzymał się także po wejściu na Suche Stawy. Przed pierwszym gwizdkiem pamięć Jakuba uczczono minutą ciszy. Na trybunach pojawił się transparent „Pamięć o Tobie nigdy nie zginie”, któremu towarzyszyły dziesiątki odpalonych rac. Czerwony blask pirotechniki stworzył oprawę godną człowieka przez lata związanego z hutniczym środowiskiem. Po zakończeniu pożegnania wrócił doping, bo właśnie głośne Suche Stawy były częścią świata Yankesa. Cisza miała swoje miejsce przed meczem, później stadion ponownie wypełniły przyśpiewki dla Hutnika.
Swoją obecność wyraźnie zaznaczyli również kibice ze Stalowej Woli, którzy przyjechali do Krakowa liczną grupą. Na boisku ich drużyna od początku sprawiała gospodarzom sporo problemów. Sensacyjny lider rozgrywek wszedł w spotkanie ospale, a Stal wykorzystała tę sytuację już w 12. minucie. Jakub Jeleń pokonał Mateusza Mędralę, dając przyjezdnym prowadzenie. Goście mieli później kolejne okazje, przez co na Suchych Stawach przez dłuższą chwilę pachniało pierwszym poważnym potknięciem gospodarzy. Hutnik potrzebował jednego impulsu, żeby kompletnie zmienić obraz spotkania.
Przełom nastąpił po pół godzinie gry. W 32. minucie Bartosz Florek doprowadził do remisu, a trzy minuty później Mateusz Sowiński zdobył drugą bramkę dla krakowian. Dwie skuteczne akcje wystarczyły, aby wynik odwrócił się z 0:1 na 2:1. Hutnik przejął prowadzenie, choć Stal do końca nie zamierzała rezygnować z punktów. W końcówce gospodarze musieli jeszcze bronić korzystnego rezultatu, przez co na trybunach pojawiło się sporo nerwów. Ostatni gwizdek Piotra Idzika przyniósł jednak ulgę oraz trzecią tego dnia chwilę wspólnoty po marszu i oprawie.
Zwycięstwo 2:1 pozwoliło Hutnikowi utrzymać fotel lidera. W normalnych okolicznościach taki początek sezonu wywoływałby euforię. Tym razem radość mieszała się ze smutkiem, którego jeden mecz nie jest w stanie zagłuszyć. Piłkarze dali jednak kibicom kilka chwil potrzebnego wytchnienia w wyjątkowo trudnym czasie. Suche Stawy znów żyły, choć pamięć o nieobecnym koledze była obecna od pierwszego spotkania na Placu Centralnym aż po ostatni gwizdek. Hutnik zdobył trzy punkty, lecz tego dnia znacznie ważniejsze było wspólne pożegnanie Yankesa.
































































































































































































