Wyjazd do Wrocławia zakończył się dla Hutnika porażką. W niedzielę 20 września Nowohucianie przegrali ze Śląskiem II Wrocław 0:2. To druga porażka zespołu w tym sezonie, a zarazem trzecie kolejne ligowe spotkanie bez zwycięstwa. Przy Oporowskiej Hutnik nadal nie odniósł jeszcze wygranej. Tym razem gospodarze skuteczniej wykorzystali swoje sytuacje. Wynik długo pozostawał jednak otwarty.
Między słupkami Hutnika pojawił się Wiktor Nowak, zastępujący kontuzjowanego Mateusza Mędralę. Już w pierwszych minutach młody bramkarz musiał ratować zespół po uderzeniu głową Huberta Muszyńskiego. Śląsk II częściej stwarzał zagrożenie, natomiast goście szukali swoich okazji po szybkich wyjściach. W 22. minucie gospodarze dopięli swego po rzucie rożnym. Do dośrodkowania doszedł Szymon Rygiel i strzałem głową otworzył wynik. Hutnik odpowiedział próbą Oskara Zawady, lecz Dominik Klint zatrzymał uderzenie.
Po przerwie Nowohucianie ruszyli po wyrównanie, choć gra długo pozostawała szarpana przez mocno padający deszcz. Przemysław Sajdak spróbował z dystansu, później Krystian Lelek zmusił bramkarza gospodarzy do interwencji z ostrego kąta. Najwięcej emocji przyniosła akcja zakończona trafieniem Igora Gałka. Piłka znalazła się w siatce po rozegraniu rzutu wolnego, jednak sędziowie dopatrzyli się przewinienia na golkiperze Śląska II. Bramka została anulowana, więc na tablicy nadal widniało 1:0. Hutnik miał jeszcze okazję Lelka, lecz jego próbę zablokowała wrocławska defensywa.
Końcówka należała już do gospodarzy, którzy mieli więcej miejsca do kontrataków. Nowak utrzymywał Hutnika w grze, broniąc między innymi groźną próbę Dawida Moskaluka. Nowohucianie wciąż potrzebowali tylko jednego trafienia, żeby uratować punkt. W końcowych minutach Śląsk II przeprowadził akcję prawą stroną zakończoną podaniem Juniora Nsangou. Mikołaj Tudruj zamknął ją skutecznym uderzeniem i ustalił wynik na 2:0. Hutnik wrócił więc do Krakowa bez punktów.
Na sektorze gości pojawiła się kilkunastoosobowa grupa kibiców Hutnika. Sam mecz z rezerwami Śląska nie należał do wyjazdów szczególnie atrakcyjnych kibicowsko. Takie spotkania zwykle nie mają oprawy znanej z pojedynków pierwszych zespołów. Dodatkowo pogoda we Wrocławiu mocno zniechęcała do wyjazdu. Padający deszcz utrudniał także oglądanie spotkania z trybun. Mimo tych okoliczności Hutnik miał przy sobie swoich ludzi.















































































































































































































































